Esmi: są trzy drogi niszczenia glonów,
pierwsza polega na intensywnym nawożeniu toni po to by dać roślinom to czego potrzebują do gwałtownego wzrostu (NO3 może być wysoko wtedy dopasowujemy PO4 ale i nie tylko)w ten sposób rośliny zaczynają szybko rosnąć pobierając z wody wszystko włącznie z najbardziej ulubionymi przez glony związkami - a więc tym samym zabierając papu glonom tak?? to się nazywa wyścig o mikro, taką właśnie szkołę doradzają często forumowicze doświadczeni tym mniej doświadczonym, zapominając jednak o tym że stosując nieodpowiednie proporcje dolewanych nawozów taki początkujący narobi jeszcze większego bałaganu, ta metoda opiera się na nieustannym mierzeniu parametrów i zawartości zawiązków (pierwiastków) w wodzie więc bez sterty testów ani rusz, jest ona droga, pracochłonna i nie gwarantuje szybkich efektów,
Odniosę się do pierwszej metody. Uważam że może być tania w stosowaniu za wyjątkiem jednego zakupu a mianowicie butli wysokociśnieniowej i reduktora aby zacząć podawać CO2. Bo wtedy możemy intensywnie nawozić kolumnę wody.
Nie jest również pracochłonna i testy nie są potrzebne pod jednym warunkiem o którym za chwilę.
Chciałbym wszystkim polecić metodę EI (estimative index) Toma Barra. Z powodzeniem stosowana na zachodzie i w Polsce ma już swoich zwolenników (jak i przeciwników :-) Sam ją stosuję z powodzeniem od kwietnia kiedy to zakupiłem butlę.
A czym to się je:
- dozujemy CO2 tak aby mieć ok 30ppm - czyli dużo powyżej czego się generalnie poleca ale na tyle że ryby to zniosą, jak pakują walizki i wychodzą z akwa to sygnał że należy lekko obniżyć. Tu przydaje się jedyny test w całej tej metodzie a mianowicie test ciągły na CO2.
- dozujemy co drugi dzień makro, 1, 3 i 5-ty - najlepiej sole (KNO3, KH2PO4, K2SO4) - wychodzi tanio, starcza na długo i można nawozić każdego rozmiaru baniak bez obawy o koszty
- w 2, 4, 6-tym dniu dozujemy mikro
- 7 dzień przerwa i potem podmiana wody 50% i od nowa. To jest ważne w tej metodzie bo dzięki 50% podmianie wody mamy pewność że nawozy się nie skumulują. Załóżmy że rośliny nie pobiorą nic z wody (co jest nieprawdą) to maksymalna kumulacja wynosi 2x dawka tygodniowa. I żadne testy nie są potrzebne. To jest ten warunek - musimy zaakceptować tak dużą podmianę wody co tydzień.
Co trzeba pilnować. To poziom CO2, przed chwilą mogło być ok, ale jak przybywa masy zielonej i rośnie zapotrzebowanie na CO2 i za chwilę może być za mało.
Druga rzecz to ilość dawkowanych nawozów. Generalnie to leje się "wiadrami" żeby nie zabrakło żadnego składnika. W efekcie dostajemy nielimitowany wzrost masy roślinnej. Dzięki temu rośliny nie wydzielają do wody cukrów, półproduktów przemiany materii, które to aktywują przetrwalniki dla glonów. Uwaga: jedynym czynnikiem limitującym wzrost jest światło! Ja święcę 8h dziennie i czasem w połowie tygodnia robię przycinkę :-)
Dla niektórych wadą może być to 50% podmienianej wody, ale z drugiej strony nie trzeba testów. Przy dużych baniakach kłopot ale dawki można też ustalić dla mniejszej ilości podmienianej wody. Poza tym wylewamy sporo nawozów do kibla ale i też sporo organiki po rybkach. Dlatego warto zaopatrzyć się w nawozy na alledrogo w postaci soli i samemu sobie zrobić tzn. wymieszać odpowiednio dobrane ilości pod skład kranówki, szybkość pobierania przez rośliny.
Jak np. wyglądają zalecane docelowe stężenia w tej metodzie:
CO2 - 30ppm plus/minus 5ppm
NO3 - 5-30mg/l
PO4 - 1-3mg/l
K - 10-30mg/l
Fe - 0,2 - 0,5mg/l
Za wiele o proporcjach i stosunkach odp. składników się nie piszę w tej metodzie. Ważne że są w wodzie i są dostępne dla roślin. Generalnie ludzie boją się wysokich stężeń np. PO4 i instalują cuda aby wyciągnąć fosfor a jest to przecież jedno z ważnych makro który przy braku zadziała limitująco dla roślin i zielenice zawitają w akwa. Z drugiej strony podanie PO4 spowoduje szybsze wchłanianie azotu i nagle gdy tego azotu zabranie obwinia się fosfor (bo go właśnie podaliśmy) i sinice gotowe bo rośliny są limitowane brakiem azotu.
Jest do metody kalkulatora dawkowania (do sporządzania nawozu makro). Ja osobiście kupiłem firmowe mikro ale też można stosować bardzo polecany zamiennik, który ma podobny skład do jakiegoś nawozów i stosowany jest w ogrodnictwie i zrobiony na dobry chelatach.
Nie znalazłem też inf. nt. co robić przy świeżych baniakach - ja np. zacząłem od połowy dawek i stopniowo co tydzień zwiększałem tak że po miesiącu doszedłem do dawek tygodniowych:
NO3 - 12mg/l (7 mam w kranie)
PO4 - 1,5 mg/l
K - 15mg/l
mikro - leje już prawie 2x tego co zaleca producent na opakowaniu (używam wyjątkowo gotowca).
Generalnie nie trzeba się w tej metodzie bać wysokich stężeń nawozów w kolumnie wody, na samym żwirku wychodziły mi całkiem ładne roślinki i zero glona. Powtórzę za Tomem, utrzymanie stałego stężenia nawozów jest trudne natomiast osiągnięcie zakresu stężeń jest stosunkowo łatwe i co najważniejsze to CO2. 90% problemów z glonami to zły poziom CO2, który może się zmieniać b. gwałtownie, nie jak stężenie każdego innego składnika. Dlatego jak już wszystko nam zaczyna grać to co robimy ... jeszcze raz sprawdzamy poziom CO2 i gazu a potem jeszcze raz stężenie CO2 i gazu.
Widziałem baniak co wyszedł tą metodą z piekła bez zaciemniania.
Pozdrawiam
p.s. pewnie Wam trochę zamieszałem w głowach, zwłaszcza początkującym ale uwierzcie mi - chcecie mieć ładne rośliny a co za tym idzie bardziej zadowolone ryby i akwarium dekoracyjne to uwierzcie w CO2.
Nie polemizuje z LT i ziemią bo się na tym nie znam i nie próbowałem. EI stosuje i działa.