Akwarium mam od 3 tygodni. Nie mam w nim jeszcze oczywiście żadnych rybek, jedynymi mieszkańcami są ślimaki zatoczki, które dostały sie do akwarium wraz z roślinkami zakupionymi na Allegro.
Kilka dni temu zauważyłem w baniaczku coś dziwnego. Mianowicie są to malutkie, dochodzące do kilku milimetrów białe nitki. Te nitki żyją! I potrafią się bardzo szybko poruszać jak małe węże.
W niektórych miejscach jest ich bardzo dużo, tzn. głównie na szybach akwarium. Upodobały sobie miejsca o spokojniejszym prądzie wody wypływającej z filtra. Poruszają się niemrawo i nie mam zielonego pojęcia co to za stwory/pasożyty/szkodniki.
Są zbyt małe, żebym mógł zrobić zdjęcie. Nie są to moim zdaniem stułbie, bo nie mają odnóży. Wyglądają dosłownie jak nitki. Acha, i jeszcze jedno - w wodzie pływają większe. Najczęściej bezwładnie wraz z pradem wody, by chwilę później poruszać się bardzo szybkim wężowym ruchem w różnych kierunkach. Szok! Nigdy czegoś takiego nie widziałem, jestem początkującym akwarystą...
Strach pomyśleć, co byłoby gdybym miał tam rybki!
Pomożecie mi? Co to może być? Od założenia akwa minęły już 3 tygodnie, więc chcę wpuścić rybcie - na początek 5 platek (akwarium ma 84 litry, docelowo ma być zbiornikiem towarzyskim).
Czy rybcie potraktują te stwory jak pokarm i je zjedzą? Czy będzie odwrotnie i to nitki zaatakują ryby?

W akwarium jest podłoże na bazie ziemii ogrodowej. Miałem tam korzeń, ale niestety pleśniał, więc go wyrzuciłem. Roślinki, które posiadam przyszły z Allegro. Ślimaczki wylęgły się właśnie z tych roślinek. Na początku miałem jednego, teraz tak na oko 25 różnej wielkości... To zatoczki, tego jestem akurat pewien.
I jestem nawet pewien! - że te białe nitki dotarły do mnie przypadkowo z roślinkami. Innej możliwości nie widzę.
Jest na to jakiś sposób? Jakaś chemia?
Pomóżcie, proszę...