Dajmy przykładowo tysiąc sztuk narybku gurami mozaikowego w 50 litrach.
Zgroza ? Tragedia ?
NIE.
Dobre żywienie i konkretna podmiana wody gwarantują szybki wzrost narybku. Trudno pomówić więc o kiszenie ryb.
W interesie opiekuna jest, by ryby szybko rosły więc warunki jak najlepsze.
Zupełnie inne warunki i kryteria jak wspomniał szymonw i nie po to są stosowane by rybki męczyć.
Że jeden zdrugim zle robi bo chowa by kasę za ryby wziąć?
No w porządku tylko że jak przejmujemy sie własnymi zwierzakami by im było dobrze to skoro tak nam zalezy to trzeba by je wypuścić do natury a nie kisić w akwarium łudząc się jak im to dobrze. A dobrze to jest nam, a rybom mogło by być po prostu lepiej.
Chcemy sycić nasze zmysły zamykając w szkle kawałek zycia no to dajmy coś czasem dla niej. Stąd wolę zawsze tych którzy próbują chociaż rozmnozyć jakis gatunek niż typowych "trzymaczy".
Ci co trzymają i ci co amatorsko odchowują narybek by jednak sprzedać, nie róznią się od siebie specjalnie.
Swoją drogą to nie amatorscy hodowcy nakręcają popyt na wynalazki typu pielegnica papuzia czy molinezja balonowa.
No i tak można to ciągnąć w nieskończoność kto gorszy kto lepszy.
Proponuję samemu wychować stado chocby wspomnianych labiryntów i sprzedać po kilku miesiącach.
Trud wychowania a zysk z tego "szarpnięty" może wydać się bardzo nieadekwatny do włożonego wysiłku.
Także, damjakasowi zbicie grubej kasy na guraminach raczej nie grozi.
