Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Czy otrzymałeś swój email z kodem aktywacyjnym ?
Strony: 1 [2]
  Drukuj  
Autor Wątek: Narybek gurami dwuplamistych...  (Przeczytany 4720 razy)
gina2006
NOWE FOTECZKI - zapraszam do opiniowania
Super aktywny
*****
Płeć: Kobieta
Wiadomości: 2391



« Odpowiedz #15 : Listopad 04, 2008, 19:20:43 »

Nie odlawiam malenstw zaraz po porodzie (gupiki, molinezje), a jesli sie juz uchowaja to oddaje jak najszybciej do sklepu - tam znajduja szybko nabywcow.
Uwazam ze to bardziej humanitarne podejscie niz maja sie kisic w malych baniakach czekajac na nabywce
Zapisane

damjakas
moje akwa
Stały użytkownik
***
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 351


co sie tak gapisz


« Odpowiedz #16 : Listopad 04, 2008, 20:31:17 »

Ale takie zachowanie u mnie wywołuje poczucie winy, że jakieś maleństwo mogło z ginąc z mojej obojętności. Kocham akwarystykę więc staram się jak najlepiej. Teraz zacytuję fragment amerykańskiej konstytucji : każde życie ma prawo dążyć do szczęścia. Chyba jakoś tak to szło bo dawno o niej czytałem, ale tak czy siak wolę uchować, a nie zabić. A, że dostanę za to pieniądze to wcale nie jest grzech, ani skąpstwo. Ja już się wypowiedziałem na swój temat. Proszę o usunięcie wątku, bo nie da on żadnej korzyści początkującym akwarystą.
Zapisane

240l Guramiowete:
- 9 Wielkopłetwów, 6 gurami mozaikowych, 6 gurami dwuplamistych, gromadka, około 10 gurami złotomozaikowych (niestety mamusia zdechła), gęsta Azjatycka roślinność
54l neonkarium
- 8 neonków czerwonych i około 16 małych cudem przetrwał
gina2006
NOWE FOTECZKI - zapraszam do opiniowania
Super aktywny
*****
Płeć: Kobieta
Wiadomości: 2391



« Odpowiedz #17 : Listopad 04, 2008, 20:51:02 »

A nie masz poczucia winy jak sie dusza we wlasnym sosie ?
Zapisane

szymonw
Super aktywny
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1372



WWW
« Odpowiedz #18 : Listopad 04, 2008, 21:27:18 »

to czy ryby sie "duszą we własnym sosie" nie zalezy tylko i wyłącznie od litrażu baniaka i ilości ryb w nim przebywających.

a u wiekszości hodowców narybek przechowywany jest w litrażach, które nijak sie maja do naszych warunków domowych. ryby są karmione w odpowiedni sposób, pielegnacja zbiorników jest też odmienna i sprzedawane są po osiągnieciu odpowiedniej dla gatunku wielkości. to żadna nowośc i nie ma co kruszyc kopii.
kto miał przez dłuższy okres labiryntowce i nastawiał sie na hodowlę wie o czym mówię. w dobrych warunkach u poszczególnych gatunków ilosc narybku sięga od kilkudziesięciu do kilkuset sztuk - profesjonaliści odchowuja nawet ponad 90% sztuk, a do tarła jednej pary może dochodzi nawet co 2/3 tygodnie (miałem tak u ostrogonów np). 

a dobrze karmione gurami potrafi osiągnac rozmiar sklepowy w ciągu trzech miesięcy.

P.S. i nie pisze tego by bronic damjakasa ale jeśli ma zapewniony zbyt na wieksze ilosci to można sie bawic w hodowle chociaz faktycznie dla gurami baniaki dla natybku powinny byc 2 x większe niz 25L.
« Ostatnia zmiana: Listopad 04, 2008, 21:35:09 wysłane przez szymonw » Zapisane

Jarecki
Bywalec
****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 604



« Odpowiedz #19 : Listopad 05, 2008, 02:02:12 »

Dajmy przykładowo tysiąc sztuk narybku gurami mozaikowego w 50 litrach.
Zgroza ? Tragedia ?
NIE.
Dobre żywienie i konkretna podmiana wody gwarantują szybki wzrost narybku. Trudno pomówić więc o kiszenie ryb.
W interesie opiekuna jest, by ryby szybko rosły więc warunki jak najlepsze.
Zupełnie inne warunki i kryteria jak wspomniał szymonw i nie po to są stosowane by rybki męczyć.

Że jeden zdrugim zle robi bo chowa by kasę za ryby wziąć?
No w porządku tylko że jak przejmujemy sie własnymi zwierzakami by im było dobrze to skoro tak nam zalezy to trzeba by je wypuścić do natury a nie kisić w akwarium łudząc się jak im to dobrze. A dobrze to jest nam, a rybom mogło by być po prostu lepiej.
Chcemy sycić nasze zmysły zamykając w szkle kawałek zycia no to dajmy coś czasem dla niej. Stąd wolę zawsze tych którzy próbują chociaż rozmnozyć jakis gatunek niż typowych "trzymaczy".
Ci co trzymają i ci co amatorsko odchowują narybek by jednak sprzedać, nie róznią się od siebie specjalnie.

Swoją drogą to nie amatorscy hodowcy nakręcają popyt na wynalazki typu pielegnica papuzia czy molinezja balonowa.
No i tak można to ciągnąć w nieskończoność kto gorszy kto lepszy.
Proponuję samemu wychować stado chocby wspomnianych labiryntów i sprzedać po kilku miesiącach.
Trud wychowania a zysk z tego "szarpnięty" może wydać się bardzo nieadekwatny do włożonego wysiłku.

Także, damjakasowi zbicie grubej kasy na guraminach raczej nie grozi. Wink



Zapisane
Strony: 1 [2]
  Drukuj  
 
Skocz do: