O jejku! Patrząc na to jak i co sprzedają "fachowcy" w sklepach zoologicznych, to strach myśleć co sprzedają nam w sklepach spożywczych !
A jesli coś zostanie , np. jabłka, które gniją, to puszczamy tanio, na np. kompot, jeśli się jeszcze nadają, najczęściej odkrajamy to co trzeba i jest git.
No to mniej więcej tak samo właśnie w sklepach zoologicznych - jak coś zostało to sprzedajemy taniej (patrz: np. na kompot - aluzja

) i najlepiej zielonemu w tej dziedzinie klientowi (czyli kroimy go ile sie da).
Czyli suma sumarum ważne żeby towar się sprzedał.
No bo jak bym widział seler lekko nadgnity to bym go nie kupił, ale jak jest okrojony to można pomyśleć że to jest fragment z innego selera tylko klientowi nie był potrzebny aż tak duży więc odkroił.
P.S.
mila - to nie był dobry przykład
