Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Czy otrzymałeś swój email z kodem aktywacyjnym ?
Strony: [1]
  Drukuj  
Autor Wątek: Traszki i żabki  (Przeczytany 5975 razy)
Luna_s20
Licho
Nowy
*
Płeć: Kobieta
Wiadomości: 33



WWW
« : Wrzesień 18, 2012, 03:32:42 »

W wątku "Traszka" natrafiłam na posty mówiące o nielegalności pochwytywania traszki. I tutaj jawi się moje pytanie.
Jak to się ma do płazów - niespodzianek?
Wyławiając plankton częściej niż rzadziej można niechcący wyłowić kijanki żaby czy traszki. I jak z kijanką żaby nie ma problemu, bo jest chętnie zjadana przez ryby, to traszki dają sobie świetnie radę i już "po chwili" zbiornik roi się od małych czarnych smoków. I co wtedy? "Zwrócić" odhodowane w niewoli osobniki naturze na pewną śmierć?
W ten sposób można zupełnie niechcący "nabawić się" przecież z czterech gatunków żaby, dwóch gatunków traszek i nie wiadomo czego jeszcze.
A jak połów takich kijanek wygląda od strony prawnej jeżeli łowię we własnym jeziorze na terenie przydomowym?
Czy stworzenia wyhodowane z tak zdobytych zwierząt można oddać/sprzedać jako urodzone w niewoli?
Zapisane

Licho nie śpi...
ducze
WhiteWater
Global Moderator
Super aktywny
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1254



WWW
« Odpowiedz #1 : Wrzesień 19, 2012, 08:10:04 »

A jak połów takich kijanek wygląda od strony prawnej jeżeli łowię we własnym jeziorze na terenie przydomowym?
Dokładnie tak samo jak łapanie ich w państwowym jeziorze.

Cytuj
Czy stworzenia wyhodowane z tak zdobytych zwierząt można oddać/sprzedać jako urodzone w niewoli?
A jakim to sposobem nielegalnie pozyskane zwierzaki mają nagle stać się legalne u Ciebie w akwarium?

Niespodzianka, czy nie niespodzianka, z prawnego punktu widzenia wygląda identycznie.
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 19, 2012, 08:12:45 wysłane przez ducze » Zapisane

Luna_s20
Licho
Nowy
*
Płeć: Kobieta
Wiadomości: 33



WWW
« Odpowiedz #2 : Wrzesień 19, 2012, 09:07:33 »

Czyli z prawnego punktu widzenia fakt posiadania przeze mnie jeziora nie uprawnia mnie do korzystania z niego i jeśli niechcący złowię taką kijankę, powinnam ją spuścić w klopie? Shocked
A jak przepisy odnoszą się do samego skrzeku? Bo jednak uparłam się na te traszki jak głupia i ich sobie nie odpuszczę.
Wiesz może gdzie znaleźć przepisy które to regulują?
Bo być może można gdzieś zgłosić dokumentowane próby pozyskania hodowlanej traszki z takiego właśnie skrzeku.
Bo to jednak trochę nieprawdopodobne że prawo chce ingerować w to, co robię z sitkiem pod własnym domem Shocked

A co do legalności - nie chodziło mi o te traszki - niespodzianki, tylko ich młode, które rodzą się już w niewoli.
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 19, 2012, 09:12:16 wysłane przez Luna_s20 » Zapisane

Licho nie śpi...
ducze
WhiteWater
Global Moderator
Super aktywny
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1254



WWW
« Odpowiedz #3 : Wrzesień 19, 2012, 09:29:23 »

Czyli z prawnego punktu widzenia fakt posiadania przeze mnie jeziora nie uprawnia mnie do korzystania z niego i jeśli niechcący złowię taką kijankę, powinnam ją spuścić w klopie? Shocked


Sąd powinien rozstrzygnąć czy to było niechcący. Zgodnie z tym:
http://prawo.ekologia.pl/Prawo_ochrony_srodowiska/doc/WDU20091511220/Ochrona_przyrody.html
"zwierząt objętych ochroną ścisłą nie można m. in. okaleczać, zabijać, chwytać i przetrzymywać a także posiadać żywych lub martwych (lub części ich ciała). "

Niezależnie czy wyłowiłaś je ze swojego jeziora czy cudzego. Tak samo nie możesz ot tak sobie wycinać drzew na swojej posesji. I na tej samej zasadzie wszelkiej maści ekolodzy i pseudo-ekolodzy mogą sobie protestować przeciwko eksterminacji fauny czy flory na terenach nijak do nich nie należących.

Cytuj
A jak przepisy odnoszą się do samego skrzeku? Bo jednak uparłam się na te traszki jak głupia i ich sobie nie odpuszczę.
Wiesz może gdzie znaleźć przepisy które to regulują?


Ustawa powyższa dotyczy także skrzeku. "Zabrania się także niszczenia ich ostoi, siedlisk, gniazd a także wybierania z gniazd jaj (lub ich posiadania)." Płazy chyba wszystkie podlegają ochronie ścisłej, więc skrzek jest nienaruszalny i nie powinnaś go wyławiać, przypadkiem też.

Cytuj
Bo to jednak trochę nieprawdopodobne że prawo chce ingerować w to, co robię z sitkiem pod własnym domem Shocked


A co w tym dziwnego? To mniej więcej tak jak z drzewami u siebie. Jakby Ci te żaby przeszkadzały to pewnie możesz to zgłosić i żądać jakiegoś rozwiązania tego problemu przez odpowiednie służby (np przeniesienie żab z Twojego terenu). Ale nie mam pojęcia jak to dokładnie wygląda ze strony prawnej i jak państwo by na to zareagowało.

Cytuj
A co do legalności - nie chodziło mi o te traszki - niespodzianki, tylko ich młode, które rodzą się już w niewoli.

Skoro nie masz prawa trzymać rodziców w niewoli to podejrzewam, że prawnie takie coś nijak nie przejdzie.
Zapisane

Luna_s20
Licho
Nowy
*
Płeć: Kobieta
Wiadomości: 33



WWW
« Odpowiedz #4 : Wrzesień 19, 2012, 10:01:52 »

Hmm to tu pozostaje ciekawostka tego rodzaju, że właśnie próbując pozyskać zwykły plankton NIE MA MOŻLIWOŚCI nie wyłowić kijanek, narybku, w obfitych zbiornikach.
Czyli równie dobrze mógłby powstać przepis który zabrania pozyskiwania planktonu i poławiania z wody czegokolwiek co nie zostało złowione na wędkę lub w sieć.
Druga rzecz że przy wyławianiu roślin przybrzeżnych nie sposób oglądać każdego liścia i sprawdzać czy gdzieś nie leży skrzek(traszka nie przykleja wielkich kul tylko pojedyńcze pod liśćmi)
A to znaczy że każdy kto coś wyłowił z małego stawu powinien być o to sądzony Smiley Smiley Smiley
To podobnie jak z tym że nie wolno naruszać przyrody w rezerwacie - ale jeśli wejdzie mi na rękę czy głowę choćby i najcudowniejszy pająk czy kleszcz, to kończy żywot niechlubnym "plask".  Grin

Ale to o czym mówisz zakłada, że prawo zmusza ludzi do kupowania np gotowego pokarmu.
Tylko cały czas mnie nurtuje jak to jest z tym "urodzeniem w niewoli". A na przykład podam lisy w lisiczarniach, które jako urodzone w niewoli zupełnie nie podlegają ochronie, chociaż ich przodkowie żyli na wolności.

Dalej - przepis o tyle martwy że ja mogę określone gatunki kupić od innego hodowcy, na allegro czy w sklepie zoologicznym - ale nikt mi nie udowodni jednoznacznie ani że je wybrałam naturze, ani ja nie udowodnię jednoznacznie, że je odkupiłam.
No bo przecież zawsze mogę zostawić zbiornik pod oknem, zaczekać aż zwierzęta się w nim rozmnożą i wnieść z powrotem.
W ten sposób mam i urodzone w niewoli, i żadnemu z dziko żyjących wolności nie odebrałam, i nie zniszczyłam siedlisk - nie wybrałam skrzeku Smiley
Zapisane

Licho nie śpi...
ducze
WhiteWater
Global Moderator
Super aktywny
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1254



WWW
« Odpowiedz #5 : Wrzesień 19, 2012, 10:16:50 »

Po prostu należałoby pozyskiwać plankton tam, gdzie chronione gatunki nie bytują. Ewentualnie w okresach, kiedy nie ma skrzeku a kijanki są na tyle duże, że na miejscu powinnaś je oddać naturze.

Chronionych gatunków nie możesz kupić od innego hodowcy (nie mówię tu o hodowlanych zwierzętach, które dziko żyjące są chronione, pewnie o nich jest jakiś osobny paragraf). Na allegro raczej na pewno nie kupisz, jak ktoś wystawi, to raczej znajdzie się ktoś kto zgłosi to portalowi i aukcja wyleci z sieci. W sklepach tez nie powinno się to zdarzać, bo sprzedawca raczej nie będzie świadomie ryzykował doniesienia na policję. Zwróć uwagę na to: "nie można... także posiadać żywych lub martwych". Więc sposób pozyskania jest nieważny, nie możesz ich posiadać i tyle. Nikt Ci nie musi udowadniać, że pozyskałaś je z natury.

Ogólnie jestem przeciwko trzymaniu zwierząt objętych ochroną. Po coś ta ochrona jest, widać dany gatunek jest rzadki lub zagrożony wymarciem. Jest tyle legalnych zwierzaków nadających się do hodowli, że można być fascynatem i można robić to zgodnie z prawem. Ale na Twoim miejscu pewnie olałbym te kijanki, skoro jest ich tam dużo. Ale świadomie, a nie szukając jakichś pokrętnych usprawiedliwień Smiley I raczej nie hodowałbym ich w domu.
Zapisane

asagoth
Coldwater
Super aktywny
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1273


Rock 'n' roll baby


WWW
« Odpowiedz #6 : Wrzesień 19, 2012, 10:36:56 »

Z tym prawem to nie jest takie oczywiste, da się trzymać zwierzęta w Polsce chronione, wystarczy tylko ubiegać się o odpowiednie pozwolenie które przy odrobinie szczęścia osoba cywilna nie związana z światem nauki może zdobyć. Powstaje teraz projekt trzymania polskich chronionych ryb, pewna persona chce się ubiegać o takie pozwolenie i hodować te ryby lub sprowadzić je z kraju gdzie jest dany gatunek jest nie chroniony. Jak wszystko się uda będzie można poczytać o tym w necie. A z tą ochroną zwierząt w Polsce to jest to totalna pomyłka, w 80% przypadków to nie jest tak że dane zwierze jest pod ochroną a tylko dmucha się na zimne, zostańmy przay rybach... przykład śliz. Moim znajomi ichtiolodzy śmieją się czasem na odłowach że napiszą prace "Gdzie nie występuje śliz " Wink jest dominantem w każdej mniejszej rzeczce w kraju, spotkać go można masowo w dorzeczu każdej z naszych dużych rzek, czemu jest pod ochroną? Uwaga  "bo jest podobny do kozy, tak na wszelki wypadek". A i z kozą nie jest tak źle.
Zapisane

Luna_s20
Licho
Nowy
*
Płeć: Kobieta
Wiadomości: 33



WWW
« Odpowiedz #7 : Wrzesień 19, 2012, 10:50:18 »

No z tego co wiem można zdobyć pozwolenie na wiele zwierząt, w tym właśnie np na lisy czy nawet na dzikiego kota, i nie widzę powodu dla którego ktoś miałby nie wydać pozwolenia uczciwemu akwaryście na rozhodowanie żaby.
Zresztą, podzwonię po urzędach i się dowiem. Bo właśnie traszka i lis są obecnie tym, czego mi do szczęścia potrzeba.
A traszka w szczególności właśnie do handlowania/oddawania po to właśnie, żeby stała się gatunkiem hodowlanym, który można kupić legalnie. U mnie jest totalna plaga traszki,  do tego stopnia że trzeba uważać jak się chodzi żeby nie deptać po traszkach, padalcach i jaszczurkach.
Ale wiem że np na terenach podmiejskich zobaczenie chociażby traszki, czy kupienie traszki grzebieniastej graniczy z cudem.
A przecież to jedno z najciekawszych i najlepiej oswajalnych zwierząt do akwarium/paludarium.

A inna rzecz... Każdy z nas kiedyś jako dziecko łapał jakieś żabki czy jaszczurki. Pospolicie zrywaliśmy fiołki. Czy nasi rodzice stanęli za to przed sądem?
A co do mojego sposobu... no właśnie nie wiem czy nielegalny. Jeśli zwierzę urodzi się w niewoli samo z siebie, to dlaczego ma być to nielegalne? Bo zgodnie z przepisami można hodować legalnie zwierzę które urodziło się w niewoli. Bo przecież nikt nie może kazać mi potraktować własnego parapetu czy ganku jako naturalnego siedliska chronionego gatunku i zabronić z nich korzystać Shocked
Zapisane

Licho nie śpi...
Strony: [1]
  Drukuj  
 
Skocz do: