hm... wodę od 15 lat pijemy całą rodziną(...)
Proszę, nie unoś się, bo nie drwię sobie, tylko sensownie pytam. Z kałużą to był żart tylko.
Uzdatniacz warto by dodać (a lepiej przefiltrować przez węgiel), gdyby woda pochodziła np. ze stawu przy ruchliwej drodze, wtedy obecność metali ciężkich jest bardzo prawdopodobna. W innym przypadku nie widzę powodów jego używania, o ile nie zna się parametrów wody, a raczej się nie zna, bo nikt o normalnych finansach nie będzie robił bardzo drogich badań związków metali w profesjonalnym laboratorium.
Wodę można pić i nic nie poczuć. Popatrz na parametry wody dopuszczonej do picia:
http://www.ewoda.pl/strona.php?33968Jak widać, wiele parametrów jest powyżej tego, co powinno znaleźć się w akwarium: amoniak, azotany, azotyny. Woda się ostoi i tak nie będzie się nadawać do nalania do akwarium.
Pytałem o studnię, bo może się okazać, że w pobliżu jest np. ogrodnictwo, obornik, chlewnia itp. itd. Wszystko to może spowodować zwiększenie ilości choćby NO
3 w wodzie, najmniej groźnego z tych związków. Woda nadal będzie smaczna i będzie się nadawała do picia.
Testy najlepiej kupić kropelkowe, są droższe, ale warto kupić.
Duża dokładność musi być przy NO
2 i NH
3/NH
4, mniejsza może być przy pH i NO
3, więc tutaj można kupić nawet testy paskowe. Można kupić testy w zestawach, albo poprosić kogoś o zrobienie pojedynczego testu wody, wtedy się zobaczy.
Ps. Dlaczego się przyczepiłem do wody? Bo od wody zazwyczaj się zaczynają problemy, a pleśniawka jest tylko następstwem.
Była kiedyś taka dyskusja na temat źródełek i wody z nich, ja twierdzę, że w większości z nich są zawyżone wartości związków azotu, choćby z powodu, że woda opada płynąc przez patyki, liście, muł itp. potem przemywa różne warstwy i dopiero później wypływa "wzbogacona".