to skopiowany tekst ze strony o bojownikach ...Jeśli wszystko idzie jak należy, samica w końcu podpływa do samca i ustawia się głową w dół (często nawet dźga go bezczelnie pyskiem w bok, żeby się nie ociągał

). On owija się wokół niej, ona wypuszcza od kilku do kilkunastu jajeczek, które zostaja zapłodnione zewnetrznie. Samica przez kilka sekund unosi się bezwładnie, cała zesztywniała, z miną, która mówi: "ale mi dogodził"

W tym czasie świeżo upieczony
tata łapie spadające jajeczka do pyska i wdmuch*e je do gniazda. Niektore samice zaczynają aktywnie pomagać partnerowi; inne zżerają każde jajeczko, które im się pod pysk napatoczy. Potem pani zazwyczaj zwiewa w krzaki, aby dojść do siebie, a po jakimś czasie podpływa po jeszcze.
