Aktualizacja


Jakiś czas temu zaliczyłem awarię filtra i się zaczęło.
Walka z glonami: krótkimi i długimi nitkami i sinicami. Gloniska uciekają. Popłoch to nie jest ale wygrywam zdecydowanie. Pozostało kilka miejsc gdzie zalegają niewielki ogniska sinic i gdzie nie gdzie widać jeszcze trochę krótkich nitek. Ale z czasem i one sobie pójdą. Ważne, że rośliny dobrze rosną.
Niestety walki z nimi nie przetrwały Staurogyne i glośka. Pozbyłem się także Microsorum.
Na razie jest jak jest. Z efektów jestem zadowolony. Staram się teraz, aby wybarwiły się rotale - szczególnie Colorata.
W walce z glonami nie użyłem ani grama chemii i nie zaciemniałem zbiornika. Skupiłem się na dostosowaniu nawożenia do ilości światła (w pewnym momencie uruchomiłem nawet 4 rurkę 39W). Ważne było dla mnie, aby NO3 było na poziomie 10-15 mg/l i PO4 nie było zerowe, a jednocześnie nie wyższe niż 0,5-0,6 mg/l. Micro lałem normalnie pełne dawki. CO2 idzie sporo - test stały odbarwiony na lekko żółtawy kolor. W rozprowadzaniu gazu pomaga mi malutki filterek wewnętrzny, który sprawdza się świetnie.