Witam
Trzy dni temu zauważyłem, ze jeden z moich kirysków wgramolił się za te szczebelki na które się dozuje dwutlenek węgla (nie pamiętam jak to się nazywa) i nie mógł sie wydostać, musiałem mu pomóc. Wczoraj zobaczyłem jak się kołysze przy dnie, bardzo wyblakł i dzisiaj padł. Jak myślicie czy mógł doznać jakiś obrażeń przez swoje ciekastwo, miał chyba jeszcze chyba trochę bardziej zaczerwienione pokrywy skrzelowe ale tego nie jestem pewien. A może to był inny kirysek (było ich 4 teraz zostały 3

) Może to jakieś choróbstwo i to nie był wcale ten gapowicz.
Co o tym myślicie?

??
Pozdrawiam