W książce Hansa Freja jest również opis krajowych gatunków.
Polecane są jako bardzo ciekawe obiekty do obserwacji ale w większości opisu dotyczącego osiąganych rozmiarów nie pisze ile osiągają tylko do jakich rozmiarów nalezy je trzymać.
I jest to wielkość około dziesięciu centymetrów a pózniej ryby nalezy zwrócić środowisku o czym wyraznie pisze autor.
Można i trzymać szczupaka czy niemal każdy gatunek krajowy ale wypada taką rybę wypuśćić a nie kisić bo może skarłowacieje i będzie dobrze.
Tak skarłowacieje choćby karaś ale to nie powód by zaraz łowić go do akwarium właśnie za tą "właściwość".
A po za tym mamy tyle małych gatunków rybek w sam raz na akwarium krajowe że nie trzeba zaraz targać same przyszłe "klamoty" jak sumy,szczupaki itp.
Taka różanka bije na łeb nasze tropikalne rybki oryginalnym rozrodem a i samiec barwą godową
przyćmił by niejednego "zagranicznika".Mamy dwa gatunki ciernika i przynajmniej kilka
gatunków jeszcze by się znalazło.
Ja jednak chcę zauważyć pewien powiedzmy paradoks:
Za szczupaka w akwarium ganimy bo każdy wie jaki to kolos rośnie podobnie jak i sum europejski.
Ale że w sklepach powszechnie pływa rybcia pangą zwana na patelni a sumem rekinim w zoologicznych to nas specjalnie nie rusza. A to metrowy kolos rośnie i do tego zobaczcie jak pływa i to podobno w naturze w ławicach!!
Co do zdania małgośki o bezradności szczupaka wypuszczonego na wolność mam nieco bardziej optymistyczne podejście.
Prawie automatyczny sposób polowania głównie za pomocą lini nabocznej nie zagłodzi szczupaczka który właśnie przez tą"przypadłość" chwyta metalowe błystki i drewniane woblery.
Przynajmniej tak mi się optymistycznie wydaje.
