King
Stały użytkownik
  
Płeć: 
Wiadomości: 357
|
 |
« Odpowiedz #4 : Październik 08, 2007, 15:42:58 » |
|
Widzisz, sposobów na pozbycie się krasnych będzie tyle samo co akwarystów i akwariów, nikt pewnie dokładnie nie powie Ci co zrobić, możemy tylko opisać jak robiliśmy to u siebie. Moja walka była długa, w tej chwili mogę powiedzieć wygrałem, choć musiałem sporo zmienić w akwa, ale po kolei,
akwarium było mocno roślinne, dozowane CO2 do 25 mg/l, do tego seria PG, nawozy lałem 1/2 zalecanej dawki producenta, jednak poziomy NO3, PO4 i Fe, wciąż były niewykrywalne, a rośliny rosły jak głupie, prawie klapę podnosiły, wciąż nurtowały mnie braki makro i mikro, to zacząłem lać więcej, co się okazało, poziomy nie były zerowe, tylko pomiary testowe trwały za krótko, Po4 tak skoczyło, że zaroiło się niemal z dnia na dzień krasnorostami i nitkowatymi. Spanikowałem, odstawiem nawozy (pierwszy błąd), zostawiłem CO2 (drugi błąd), w tej sytuacji ziele w akwarium musiało przegrać walkę z gloniszczami, zaczęło się mechaniczne usuwanie gloniszczy i obrośniętego ziela i podmiany wody 50% co trzeci dzień kranówą (trzeci błąd), kranówa, choć na testach miała wskażniki makro i mikroelementów poniżej skali, to jednak musiała dostarczać gloniszczom tgo czego potrzebowały, bo miały się dobrze. Cała dotychczas opisana zabawa trwała chyba z miesiąc, z roślin zostały Nurzańce i Żabienice, wytrwały i mimo usuwania zarażonych liści wciąż tworzyły nowe. Zmieniłem taktykę, zmiejszyłem oświetlenie z 1W/l do 0,5 W/l, uruchomiłem UV 24 h/dobę, odstawiłem CO2 i zacząłem robić podmiany czystym RO 10% dziennie i dalej usuwałem co się da. Ponieważ wodę mam alkaliczną to samo RO bez dozowania CO2 nie mogło poradzić sobie z jej zakwaszeniem, to zacząłem zakwaszać kwasem solnym, Ph powinno być poniżej neutralnego, u mnie ze względu na obsadę i dla tego że gloniszcza za kwasem nie przepadają, co nie znaczy, że je on zabija. Po 2 tygodniach takiej walki wzrost gloniszczy stanął, nie wycofywały się, ale przestały rosnąć. Podjąłem męską decyzję wszystko z akwa do wanny, podmiana wody na 30% RO, z roślin usunąłem zarażone liście, korzenie i inne dekoracje wyszorowałem szczotką drucianą na wiertarce (krasne łatwo nie puszczają), po czym wszystko do akwa. Następnego dnia uruchomiłem hydroponikę jako filtr biologiczny roślinny, ku mojemu przerażeniu gloniszcza zaczęły się pojawiać, okazało się, że mimo podmian RO, podczas sprzątania mocno przemieszałem dno (a mam filtr podżwirowy) i woda się przenawoziła, poddałem się, postanowiłem nic nie robić, dorzuciłem jeszcze tylko Pistii na wierzch akwa i już. O dziwo po tygodniu działania hydroponiki i szalonym rozroście Pistii wzrost gloniszczy wyhamował, po kolejnym rozpoczął się regres. W tej chwili dalej nie nawożę, Nużańce ruszyły jak szalone, w hydroponice musiałem zmienić rośliny, bo przerosły pokój, gloniszcza jeszcze miejscami widzę, ale to już szczątki, wyraźnie widać, że przegrały. Podmieniam tygodniowo 10% RO, micro i macro prawie niewykrywalne, a ja i mój zbiornik idziemy w kierunku brązowych wód, nie będziemy już nawozić ani podawać CO2, holendry zostawiamy dla ludzi co mają 2 razy więcej czasu.
Pozdrawiam King
|