Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Czy otrzymałeś swój email z kodem aktywacyjnym ?
Strony: [1]
  Drukuj  
Autor Wątek: Jak to robią profesjonaliści?  (Przeczytany 3496 razy)
scolls
Zainteresowany
**
Wiadomości: 73


« : Listopad 30, 2004, 10:03:56 »

Mam takie pytanie:czy "obiło Wam się o uszy" jak sobie radzą profesjonalisci z rozmnażaniem ryb?Chodzi mi konkretnie o to w jaki sposób jest to robione w wielkich hodowlach np.w azji?Jak sobie radzą z chorobami,no i jak to wogóle wygląda.Może jakieś stronki??Pozdrawiam.
Zapisane
jog
Zainteresowany
**
Wiadomości: 100



« Odpowiedz #1 : Listopad 30, 2004, 19:38:22 »

heh znam typa z hurtowni i rozmnaza tak jak normalny akwarysta wszystko... i leczy tak samo a zbiornikow ma z 60 i kuuuupe pracy tym sie ruzni od normlanego akwarysty  :lol:  :lol:  :lol:
Zapisane
Tramal
Global Moderator
Super aktywny
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1355


I see You...


WWW
« Odpowiedz #2 : Listopad 30, 2004, 20:02:19 »

Słyszałem jak to w azji jest w hodowalach bojowników wspaniałych Smiley Samo rozmnażanie przebiega spoko bo warunki naturalne są świetne ale najciekawsze są sposoby pogodzenia agresywnych samców Smiley są dwa:
1. hodowla bez stresowa - tj dbani aby nic nie zakłóciło spokoju w zbiorniku z samcami czyli delikatna dbałość o cisze i spokój Smiley działa ale jak cis sie schrzani no to wielka bitwa...
2. Samcze wydziela sie do butelek po wódce , na jedną butelkę jeden bojownik . Ponić te butle przypominaja nasz PRL-owskie butle na mleko. Stawia się takie butle ciasano przy sobie. Po ich szyjkach gania chińczyk który karmi to całe "konserwowe" towarzystwo tak jakby siał przenice w starozytnym egipcie, co jakiś czas biega dcrugi i wymienia bojkom wode Smiley i tak sobie rosna w tych butelkach aż będą gotowe do eksportu do europu czy ameryk ... I dziwić się że śa w kiepskiej kondycji jak do nas docierają ... Pozdrawiam
Zapisane

112,25
mdramski
Super aktywny
*****
Wiadomości: 2961



« Odpowiedz #3 : Listopad 30, 2004, 20:22:13 »

Bojowniki w naszych sklepach pochodzą raczej z naszych rodzimych hodowli, ale co innego jest w przypadku np. bocji czy kosiarek. Wyczytałem gdzieś, że wprawdzie częśc z tych ryb jest nadal odławiana, ale istnieją również profesjonalne fermy zajmujące się hodowlą tych ryb. Nawet rozmnażanie odbywa się w sposób sztuczny (ikra jest wręcz wyciskana z ryb). Niestety naturalny rozród jest w niewoli ograniczony, a czasem wręcz niemożliwy. Co do samych kosiarek - są to ponoć ryby konsumpcyjne i hoduje je się nie tylko dla akwarystów. Myślę, że w pewnym stopniu możemy takie fermy porównać z naszymy hodowlami karpii itp. Argumentem przemawiającym za tym, że przykładowo kosiarki pochodzą raczej z ferm jest ich cena rzędu 3-4 zł.
Zapisane
scolls
Zainteresowany
**
Wiadomości: 73


« Odpowiedz #4 : Grudzień 01, 2004, 09:43:17 »

No tak z tymi bojownikami to faktycznie jest tak jak napisał Tramal,zresztą niedawno był artykuł chyba w "Naszym akwarium".Stoi pełno flaszek i chinczycy po nich biegają:-)Swoją droga ciekawi mnie opłacalność "produkcji" na tych fermach skoro np. dwu centymetrowe danio kosztuje na giełdzie 80 groszy.Co wy na to?Huh
Zapisane
mdramski
Super aktywny
*****
Wiadomości: 2961



« Odpowiedz #5 : Grudzień 01, 2004, 15:14:41 »

Danio akurat rozmnaża się w akwariach bez większych problemów. Poza tym idzie o skalę. Przecież nie hoduje się kilku ryb, a ileś tam tysięcy albo i więcej. Stąd niskie ceny.
Zapisane
lukas
Global Moderator
Super aktywny
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 3050


into U'r eyes my face remains


« Odpowiedz #6 : Grudzień 01, 2004, 23:17:44 »

Mówimy o krajach 3 świata , tam ludzie za byle grosze to robią by móc coś do gara włożyć. Zachodni eksporterzy żerują na tych biednych ludziach, jak taki chłop chciałby cenę podnieść to go nastraszą że do innego pójdą a on głodny zostanie. To mniej więcej taka sama sprawa jak afrykańskie diamenty, na których bogacą się amerykańscy jubilerzy a nie pracownicy kopalń, czy nawet państwa w których te kopalnie są zlokalizowane.
Zapisane

mdramski
Super aktywny
*****
Wiadomości: 2961



« Odpowiedz #7 : Grudzień 01, 2004, 23:20:22 »

Tylko, że takie fermy u nas też istnieją lukas. Co prawda nie kosiarek, bocji czy innych, ale karpii, pstrągów i innych naszych rodzimych ryb owszem. Nie nazwałbym np. Chin krajem trzeciego świata.
Zapisane
lukas
Global Moderator
Super aktywny
*****
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 3050


into U'r eyes my face remains


« Odpowiedz #8 : Grudzień 02, 2004, 17:41:41 »

A kto tu mówi o Chinach?? One akurat nie przodują w produkcji ryb akwariowych (nawet złote rybki są teraz potęga Włoch i krajów Azji Płd.-Wsch.) Ja miałem na myśli Wietnam, Tajlandię, Malezję, Indonezję, Singapur itp. (a zwłaszcza te 2 pierwsze). Tamtejsze realia znacznie odbiegają od realiów Polskich, więc nie bardzo rozumiem aluzję do krajowych ferm ryb konsumpcyjnych, które są coraz bardziej nowoczesne i coraz bardziej skomputeryzowane (hodowle pstrągów). Ale właściwie po co ja o tym wszystkim piszę............ W moim poście chodziło mi głownie o to ,że hodowcy z ferm azjatyckich nie robią na swych rybach ‘kokosów’, to dopiero pośrednicy windują ceny.
Zapisane

mdramski
Super aktywny
*****
Wiadomości: 2961



« Odpowiedz #9 : Grudzień 02, 2004, 19:45:55 »

Tajlandii, Malezji czy Indonezji nie zaliczyłbym do krajów Trzeciego Świata Smiley (że już o Singapurze nie wspomnę - kraj o lepszym PKB na 1 mieszkańca niż europejska czołówka Smiley )
Co do pośredników - to masz absolutną rację, ale tak jest w praktycznie każdej dziedzinie gospodarki.
Zapisane
Strony: [1]
  Drukuj  
 
Skocz do: