Mam ampularię. Ma ok 4 cm, bocje maja ok 5-6 cm. Próbowały sie do niej dobrać, ale bez rezultatu. W końcu sie odczepiły i ampularka może sobie spokojnie pełzać

Natomiast gorzej maja świderki. Być może większości uda się zakopać, ale zobaczymy

No i niestety ampularia jest w krewetkarium. Odczepiły sie ale tylko na troche. dzis rano wygladało to następująco. Ampularia na dole na żwirku zamknieta. Co sie uchyliła i próbowała gdzies popełznąć to trzy sępy atakowały zbiorowo z góry. To bidna znowu sie zamknęła. Małpiszony w paski stwierdziły, że poczekaja i jedna połozyła się na niej a dwie z boku. Jak sie im znudziło czekać to odpłynęły. Po jakims czasie ampularka znowu próbowała wyjść i znowu zmasowany atak trzech myśliwców z góry

Nie było sensu męczyć ślimaka, bo by jej żyć nie dały. Ile świderków przeżyje to nie wiem. Skubane zakopują (tzn bocje) się w żwirku a raczej wpychają ile się da (największa całą głowe wepchnęła w żwir aż za skrzela) i wyciągają biedne slimory. Bocje i ślimaki to zły pomysł, choc w zaprzyjaźnionym sklepie mówili, że wszystko zalezy od osobnika. A rozdętki olewały małpy jedne
