
Ostatnio troszkę przygód z akwa było... Generalnie dość intensywnie obserwuję parametry baniaka z uwagi na fakt jego dojrzewania, no i tego że poruszam się w tej materii pierwszy raz. Zasadniczo większość parametrów w normie aczkolwiek walczyła ostri z kH i pH ale ada to ada. Kilka dni temu zmierzyłam NO3, wyszło mi5 co uważam za niskie dla roślinnego baniaka. Dałam EL Nitro 2,5 ml żeby zaobserwować zmianę. Po 2 h zmierzyłam ale test niewiele zmienił. Dało mi to do myślenia i metodą dedukcji doszłam do wniosku że chyba faktycznie mało jest azotanów a rośliny ich potrzebują i moment wchłonęły... dałam 10 ml żeby choć o 6 ppm zwiększyć i postanowiłam rano powtórzyć test. Po nicy ku memu zdumieniu test wykazał 6-7 ppm. Ki czort? No nic, dodałam jeszcze 10 i zmierzyłam po 15 min. I tu kolejne zaskoczenie - wynik testu bez zmian.

Wlałam zatem kilka kropli nitro bezpośrednio do testu, bo przestało mi się to podobać.... skutek był piorunujący! Test nie pokazał żadnej zmiany. On jest po prostu uwalony! A niby Sera taka super

Szlag mnie jasny trafił, nawet nie chciałam myśleć ile NO3 wpuściłam do baniaka na własne życzenie. A jako że musiałam już śmigać do pracy postanowiłam zaraz po powrocie zrobić spora podmianę i pozbyć sie tego. Niestety po powrocie pozostało mi tylko usiąśc i spokojnie oddychać...

Nie miałam akwarium, miałam mega glonarium, od zielenic, długich nitek, po krasnale i okrzemki ! Piękny wykwit.
Cóz, wyjęłam korzeń i heja czyszczenie na maksa, szyby, eleocharis, cały wieczór roboty, ehhh
Dzis wygląda to nieco lepiej ale....coś walczymy z glonem, co poradzić

Człowiek uczy się jednak całe życie...