JIN5
Zainteresowany
 
Wiadomości: 55
|
 |
« : Listopad 02, 2004, 22:24:45 » |
|
Witam wszytkich.Napisałem ten temat ponieważ jestem troche wstrząśnięty tym co sie dzieje w sklepach zologicznych.Dziś byłem w jednym ze sklepow zologicznych w moim miescie.I zaczłem sobie ogladac rybki!!!Wstrząsnoł mnie widok padnietych rybek ktorych wlascieciel nawet niesmial wylowic!!!!!!Po chwili poprosilem 2 mieczyki!!!Wygladaly na zdrowe ale kiedy przyjechalem do domu zauwazylem u samca podgryzione pletwy.Samiec żył tylko przez 4 godziny a potem padł!!!!Została tlyko smaica ale przyposzczam ze i ona padnie!!!Przez takich wlaścicielow możemy przeciez starcic cala nasza hodowle!!!!Sprawdzajcie co kupujcie i kupujcie w zaufanych sklepach!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
|
|
|
|
|
Zapisane
|
60 l. 57 Głupiczków, Labeo i 2 Kirysy 30l. 25 młodych Molinezji, 6 Neonów
WWW.NFSUCENTER.TK i WWW.FORUMAQUA.IR.PL
|
|
|
|
Harpia
|
 |
« Odpowiedz #1 : Listopad 02, 2004, 22:28:51 » |
|
Prosze, błagam na kolanach, pisz czytelniej bo cholery dostaje rozszyfrowując takie krzaki.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
JIN5
Zainteresowany
 
Wiadomości: 55
|
 |
« Odpowiedz #2 : Listopad 02, 2004, 22:36:49 » |
|
Poprawiłem!!!Piszcie co sadzicie o tym!!!!!!!!
|
|
|
|
|
Zapisane
|
60 l. 57 Głupiczków, Labeo i 2 Kirysy 30l. 25 młodych Molinezji, 6 Neonów
WWW.NFSUCENTER.TK i WWW.FORUMAQUA.IR.PL
|
|
|
mcrobson
Zainteresowany
 
Płeć: 
Wiadomości: 72
|
 |
« Odpowiedz #3 : Listopad 02, 2004, 22:49:20 » |
|
Jeśli w sklepie jest ok 500 ryb to naprawdę cięzko jest uniknąć śnięcia a jeśli co tydzień przychodzą nowe z najróznieszych źródeł to naprawdę cięzko jest aby wszystko było tak jak w domu. Każde awkarium w sklepie to inne środowisko i przy zachowaniu naprawdę dużej ostrożności cięzko jest odizolować choroby.
Szkoda że nie przyjżałeś się wcześniej tym rybom bo myśle że w drodze ze sklepu do Twojego akwarium to te objawy się nie pojawiły.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
mdramski
|
 |
« Odpowiedz #4 : Listopad 03, 2004, 02:10:44 » |
|
A ja z kolei dziwię się, że ktoś w tym sklepie jeszcze kupuje ryby...
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Bea
|
 |
« Odpowiedz #5 : Listopad 03, 2004, 13:01:00 » |
|
W sklepach akwarystycznych... jak wszędzie. Są lepsze i gorsze. Nie generalizujmy proszę!
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Pozdrawiam 112 l i: 6 neonków Inessa, 5 danio pręgowane, 3 gupiki, 1 ramirezka, 2 skalary, 2 gurami mozaikowe, 4 mieczyki, 2 molinezje Black Molly, 1 zbrojnik niebieski 25 l kotnik: około 10małych molinezji Black i kilkanaście malutkich gupiczków.
|
|
|
Tramal
Global Moderator
Super aktywny
    
Płeć: 
Wiadomości: 1355
I see You...
|
 |
« Odpowiedz #6 : Listopad 03, 2004, 18:19:32 » |
|
Właśnie nie należy uogólniać. Są sklepy i sklepy , pozaym różne wypadki sie zdarzają - w każdym akwarium można zawlec sobie chorobę nawet w sklepowym. To wcale nie musi być wina sklepu. Znam kilka przypadków że winna rozprzestrzeniania chorób była hurtownia która dostarczyła do sklepów (kilkuw 3 mieście) gupiki chore na flexibakteriozę a te sprzedały zdrowo jeszcze wyglądające rybki klientowi. Właściciele strasznie potem psioczyli bo klient był zły na nich a pozostałe u nich ryby i tak padły... W tym przypadku nie ma zaniedbania ze strony sklepu. Tak samo jak chyba nie będę wymagał od sklepu żeby ten zoorganizował sobie wodę idętyczną z wodą hodowców od których biorą ryby - w ten sposób występuje śnięcie cząści ryb z powodu szoku (często bocje) ale z drygiej strony patrząć to te co przeżyją u klienta który ma wodę podobną do sklepowej (nie uzdatnianą) taka ryba ma większe szanse na adaptacje a o to zazwyczaj chodzi... (bo jaki procent akwarystów uzdatnia wodę ....) Zupełnie inaczej się ma sprawa zaniedbania - chodzi po najbardziej podsatwowe czynności jak:podmiana wody w akwariach sklepowych, działający filtr czy urozmaiczane choćby suchego pokarmu no i wspomniane w wypowiedziach usuwanioe ewentualnych martwych ryb - z moich obserwacji taie zaniedbania są coraz rzadsze - naszczęście choć jak gdzieś się zdarzą to na całego ... Ja mam więc propozycje nie tyle co nie ufać sklepom co ufać sobie i temu co się na dany temat wie - z doświadczenia własnego lub bardziej zawansowanych kolegów. Pamiętajmy sklep zoologiczny to nie nasze akwarium to takie miejsce tymczasowego pobyty ryby gdzie nie da się zapewnić równowagi biologicznej jak w akwarium i tylko najśilniejsze ryby będą tam dłużej żyć... Z drugiej strony wyobrażacie sobie to hobby bez sklepów zoologicznych ? bo ja nie...  Pozdrawiam serdecznie.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
112,25
|
|
|
lukas
Global Moderator
Super aktywny
    
Płeć: 
Wiadomości: 3050
into U'r eyes my face remains
|
 |
« Odpowiedz #7 : Listopad 03, 2004, 18:46:12 » |
|
Przecież sam sobie wybrałeś te ryby. Co to znaczy wyglądały na zdrowe? Skoro samiec był pogryziony to jak mógł wyglądać zdrowo??? Poza tym jeśli widzisz w akwarium pełno zdechłych ryb i nie zniechęca cię to do kupowania rybek w tym miejscu to sam jesteś sobie winny. Zwalanie całej winy na sprzedawców jest niedorzeczne. Chociaż niektórzy z nich mają swoje za kołnierzem ,to nie tłumaczmy własnych błędów chciwością sprzedawców. Przypadek opisywany w tym temacie jest właśnie ewidentnym przykładem takiego stanu rzeczy.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Harpia
|
 |
« Odpowiedz #8 : Listopad 03, 2004, 21:01:50 » |
|
Powiem tyle, u mnie w miescie są 2 sklepy, nie sa najlepsze, ryby trzymają w małych, ciasnych akwariach, bojki w kubkach, ale co mają zrobić? Największy sklep nie zapewni idealnych warunków dla danego gatunku, po prostu niema na to miejsca. Jeżeli ryby były chore to po co je kupowałes?
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Jarecki
|
 |
« Odpowiedz #9 : Listopad 04, 2004, 23:11:44 » |
|
No właśnie przecież samym właścicielom sklepów naprawdę nie zależy by ich towar zdychał.To przecież straty bo oni za nie zapłacili.A któremu jest miło słuchać złych opini że u niego padają i są same chore?Ze są ciemniaki co nie mają podstawowego pojęcia o tym to się zgodze ale wielu starającym się to też się zdarza choć tego nie chcą i próbują zapobiegać jak mogą. Mój koleś z podstawówki założył kiedyś taki sklep w małym mieście.Jako chodowca amator( co podkreślam) opchnąłem mu trochę tzw."szarańczy".Zapowiedziałem mu że tylko co najwyżej część sumatr może mu się wywinąć i by uważał trochę z nimi.Padło mu tylko pięć sztuk i to zaraz po transporcie.Pełen eufori że opchnął w małym miasteczku wszystko co miał odemnie nabył z churtowni pokażną ilość wszelakich rybek. A te zaczęły mu padać w tych akwariach bez wyrażnych powodów.Jedyne co mógł zrobić to świerzy towar trzymał na zapleczu parę dni by padło co miało paść a resztę już odpornych dawał na sprzedaż by ryby nie ginęły mu na oczach klientów...
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
rob1979
Stały użytkownik
  
Płeć: 
Wiadomości: 223
www.zobaczsiebie.pl
|
 |
« Odpowiedz #10 : Marzec 21, 2005, 14:03:03 » |
|
sklep w Tychach przy ulicy Hlonda (za Teatrem Małym) jeden ze sklepów z szyldem "Hobbysta" (polecany przez magazyn Akwarium). 21.03.2005 ok godz. 12.30
pytam srzedawczyni: - macie może otoski?
- co? lotosy?
- otoski!
- a co to?
- takie małe glonojadki
- aha! ancitrusy?
- wrrrrrrrrrrrr :evil: tu jest napisane flamastrem, że macie otoski!
- aaaa, to! mieliśmy ale nie mamy ... chwile później...
- prosze pani, tutaj pływa martwy rak, a tu obok szkieleciki zbrojniczków, a w akwa z pyszczakami - bojownik (sam korpusik z płetwami piersiowymi - reszta obgryziona)
- a nooo leży, ale niech se leży przynjamniej coś się dzieje! jest widowisko (mówi to z przylepionym do gęby uśmiechem) moja dziewczyna już nie wytrzymała i pyta jakie to widowisko skoro tu pełno martwych zwietrzątek? a ona na to: - eee tam, można się przyzwyczaić!
uwierzylibyście w coś takiego? wlasnie szukam namiarów na właściciela sklepu...
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Przemek
|
 |
« Odpowiedz #11 : Marzec 21, 2005, 18:01:49 » |
|
No myślałem że padnę jak to przeczytałem, co za rozbrajająca niekompetencja (dyplomatycznie się wyrażając) :twisted:
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Pozdrawiam Admin ----------------------------- 500l - akwarium towarzyskie
|
|
|
|
Jarecki
|
 |
« Odpowiedz #12 : Marzec 21, 2005, 21:02:05 » |
|
No, sprzedawczyni na pewno nie jest włascicielem takiego sklepu,bo tak rozbrajająco beztroskiego właściciela jescze nie widziałem.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
mdramski
|
 |
« Odpowiedz #13 : Marzec 21, 2005, 21:13:55 » |
|
Po prostu w zoologicznych często można się spotkać z sytuacją, że nie zatrudniają specjalistów w tej dziedzinie. Sam usiłowałem załatwić coś kiedyś w pewnym sklepie. Okazało się, że ciężko dorwać faceta, który zna się na akwarystyce bo obsługuje on w jednym czasie aż trzy sklepy tego samego właściciela. No, ale przynajmniej pani powiedziała, że się nie zna i prosi o wyrozumiałość i zadzwoniła do niego z moim pytaniem.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
rob1979
Stały użytkownik
  
Płeć: 
Wiadomości: 223
www.zobaczsiebie.pl
|
 |
« Odpowiedz #14 : Marzec 21, 2005, 22:56:04 » |
|
w tym przypadku to wyglądało tak jakby tej pani sprawialo przyjemnosc wkurzanie klientów... chciala mi udowodnic, ze moze zrobic co zechce i nie musi sluchac zadnych upierdliwych klientów... w koncu ona tam rządzi (przynajmniej do czasu przybycia właściciela) moim zdaniem przedsiębiorcy robia bardzo powazny błąd zatrudniając do Zoologów osoby z mentalnością sprzedawczyni z warzywniaka. nie chce nikogo urazic ale co innego sprzedawac buraki a co innego zywe stworzenia. no ale ludzie myslą, ze sprzedawca to sprzedawca wiec wiekszosc pracownikow sklepów zoologicznych to osoby obslugujące kase fiskalną z doswiadczeniem z odzieżowego za rogiem... a dla nich nie powinno byc tam miejsca... w koncu jakim cudem mozna dobrze obsłużyc klienta sklepu zoologicznego jesli nigdy nie hodowalo sie psa, kota, fretki czy rybek? ehhhh
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|