Eutanazja...

Zaczęty przez mdramski, 27.10.2004, 13:09

Poprzedni wątek - Następny wątek

Góral

troszkę Danuto mylisz podejście do sprawy. oczywiście że efekt końcowy jest ten sam, ale humanitaryzm w tym przypadku polega na tym, aby zwierze się nie męczyło, a to co nieuniknione było szybkie i bezbolesne.
Spuszczenie ryby w kiblu czy zostawienie aby zdychało w cierpieniu nie mieści się w tych ramach...

Danuta

A czy mrożenie mieści się, lub uderzanie po wannie?
Myślę, że dobrze byłoby włożyć w worek foliowy i młotkiem zmiażdżyć głowę. :lol: Efekt murowany.
Akwa 80l
20 rybek małych

Pozdrowienia z Olkusza

mdramski

Myślę, że śmierć poprzez wychłodzenie jest jak najbardziej humanitarna. Ryba nawet nie czuje zimna i po prostu zasypia w kilkanaście minut. Nikt tu nie mówi o mrożeniu. Osobiście jestem jak najbardziej za eutanazją u zwierząt.

sir Michael

Ciekawe jakie w tej sprawie ma stanowisko LPR...

A skoro o cierpieniach mowa - tak sobie myślę, ile czasu Heniek (dawniej w jakimś temacie pisałem o raku i ampularii - Heniek to rak)  mógł ginąć (i jak wielkie były jego cierpienia) gdy wpadł w przerwę między filtrem a gąbką (jak go wyciągałem - przepołowiony, a przednia część kompletnie zmiażdżona)

mdramski

Cytat: sir MichaelCiekawe jakie w tej sprawie ma stanowisko LPR...

Nie mieszajmy polityki z akwarystyką :)

nati_snk

Cytat: sir MichaelA skoro o cierpieniach mowa - tak sobie myślę, ile czasu Heniek mógł ginąć

Może trochę nie na temat :oops: , ale kim był Heniek :?: Może o tym pisałeś, ale nie pamiętam... Może przoczyłam :oops:  :arrow: Jeśli tak to SORRY :!:

sir Michael

:lol: No tak... rak pręgowaty :wink:

Góral

Cytat: DanutaA czy mrożenie mieści się, lub uderzanie po wannie?
Myślę, że dobrze byłoby włożyć w worek foliowy i młotkiem zmiażdżyć głowę. :lol: Efekt murowany.
widzę że dalej się nie rozumiemy... róznica polega na tym że ja rozwiązuję problem, a ty tylko pozbywasz się kłopotu.
dla mnie EOT

Danuta

Rozwiązując problem pozbywasz się kłopotu, bo nie wątpię, że chora, kończąca się ryba to kłopot.
Myslę, zę za duzo rozczulania nad nieproblemem, w naturze wykańczają się odgryzając sobie np najpierw ogon itd. Tylko na to nie patrzymy. A filmy przyrodnicze cóż nam pokazują - przemoc np zwierząt, które zagryzają ofiarę zaczynając od ogona wyżerając boki, zwierzę jeszcze żyje.
A rybacy wrzucają ryby żywe na statek i tak się męczą, a karpie w siatkach itd.
:shock:
Akwa 80l
20 rybek małych

Pozdrowienia z Olkusza

mdramski

Danuto, jest spora różnica między hodowlą zwierząt i zapewnieniu im godziwych warunków, a dziką przyrodą. Postawmy się czasem na miejscu zwierząt...Też należymy do tego królestwa i wcale nie stoimy na szczycie łańcucha pokarmowego.

Danuta

Ale czy jest o co rozdzierać szaty? Mamy tyle do zrobienia dla innych a nad kończącą się rybką tak długo myślimy, natomiast nad najbliższymi się znęcamy to fakt. :x
Akwa 80l
20 rybek małych

Pozdrowienia z Olkusza

Bea

Cytat: DanutaAle czy jest o co rozdzierać szaty? Mamy tyle do zrobienia dla innych a nad kończącą się rybką tak długo myślimy, natomiast nad najbliższymi się znęcamy to fakt. :x

Wielkie sprawy składają się ze szczegółów. Jak ktoś jest wrażliwy to i nad rybką będzie rozpaczał. Ja się nie znęcam nad najbliższymi.
Pozdrawiam
112 l i:  6 neonków Inessa, 5 danio pręgowane, 3 gupiki, 1 ramirezka, 2 skalary, 2 gurami mozaikowe, 4 mieczyki, 2 molinezje Black Molly, 1 zbrojnik niebieski
25 l kotnik: około 10małych molinezji Black i kilkanaście malutkich gupiczków.

lukas

Jest trochę racji w tym co mówi Danuta. Przyzwalając na eutanazję (mówię tu oczywiście o akwarystycznym kontekście) wprowadzamy możliwości popełniania nadużyć. Ktoś kto przeczytał na forum że zabicie chorej rybki jest ok. nie będzie chciał ‘bawić się’ następnym razem w leczenie . Uważam ,że ten temat w ogóle nie powinien był powstać jako osobny wątek. Rozwodzenie się na temat wyższości zamrożenia nad odcięciem główki jest po prostu nie na miejscu. Każda ryba ma prawo do godnej śmierci , a jeśli jakiemuś beznadziejnemu przypadkowi „trzeba” pomóc odejść to powinien być to sposób szybki. Mówienie o śmierci ‘bezbolesnej’ jest jedynie próbą usprawiedliwienia siebie samego. Śmierć to śmierć.

Druga sprawą jaka wypływa przy mówieniu o eutanazji jest tzw. „beznadziejny przypadek”. Jaka jest definicja tego terminu. Czy molinezja z zaawansowaną ospą to już beznadziejny przypadek, a może wielkopłetw któremu pleśniawka strawiła wszystkie płetwy ,albo gupik przegryziony na pół przez clariasa????????? Jak widać to bardzo subiektywne odczucie.

Góral

miałem się nie odzywać, ale:
Lukas, tylko nie o tym w tym wątku była mowa. nie rozpatrywaliśmy, co to jest przypadek beznadziejny (chociaż to b. ważny aspekt) tylko jeśli już w naszym mniemaniu zaistniał, jak skrócić cierpienie zwierzęciu.
Danucie wystarczy spuścić rybę w kiblu i po kłopocie. Ja chcę uczynić tę śmierć, skoro już musi zaistnieć, szybką i "bezbolesną".

Danuta

Góral skoro rybka już nie pływa tylko leży,w zasadzie nie ruszając płetwami, jeszcze do tego do góry grzbietem i nic nie wskazuje na to że coś z niej będzie, to nie mam skrupułów co do kibla, ale jeśli są oznaki życia to po prostu ma osobne miejsce gdzie sobie zdycha, w wodzie. Ma tam wlane leki i ma czas na zastanowienie czy chce żyć, czy woli odejść to jej sprawa :lol: Nie bedę jej głowy urywała ani jej zamrazała itp.Czekam albo życie albo śmierć. :shock:
Akwa 80l
20 rybek małych

Pozdrowienia z Olkusza