Pewnie, że nie płukałam i oczywiście był to sprzedawca rybek (wyznawca zasady - głodne ryby-to zdrowe ryby, i jeszcze, że ryby nigdy z głodu nie padają). Na opakowaniu nic nie pisało i nikt mi na ten temat nic nie powiedział. Ot tak wrzucałam pół kosteczki i jadły :wink: Ale teraz jakbym znowu się przekonała, co pewnie nieprędko nastąpi, to na siteczko i może bym sparzyła. Bo w sumie czy samo płukanie zabije zarazki?Przecież choroby są nie tylko w lodzie w którym są ochotki ale i w nich samych? Chyba dobrze tu kombinuję.... :idea:
Płukanie nie zabije bakteri ani virusów, ochotkę należy płukać aby pozbyć się większych zanieczyszczeń (których tam niemało), wybrać zepsute larwy (białe ochotki) i wypłukać krew ochotek z mrożonki (krew jest pożywieniem pierwotniaków w akwa). "choroby" są głownie w samcyh ochotkach a nie w lodzie, mrożenie jest na pozór bezpieczne bo niektóre wirusy, a raczej ich przetrwalniki przeżywają temperaturę do -40*C