Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Czy otrzymałeś swój email z kodem aktywacyjnym ?
Akwarystyka - Forum Akwarystyczne Wodnego Swiata « Akwarystyka « Choroby « Skalary - brak apetytu, galaretowate odchody, śnięcie...
Strony: [1]
  Drukuj  
Autor Wątek: Skalary - brak apetytu, galaretowate odchody, śnięcie...  (Przeczytany 8420 razy)
TartamPuan
Nowy
*
Wiadomości: 4


« : Listopad 09, 2006, 10:33:37 »

Witam;
  Mam następujący problem. Zakupiłem do swojego akwarium w zeszły piątek 03.11.2006r. 4 skalary. Nie zastosowałem kwarantanny z powodu braku dodatkowego zbiornika. Przez pierwsze 2 dni było z nimi wszystko w porządku.  Na 3 ci dzień z jednym wyraźnie zaczęło się dziać coś złego. Siedział w zaroślach samotnie w kącie - pozostała trójka wyglądała normalnie, chociaż wg. mnie już za bardzo po kątach siedziały. Po 4 dniach już wszystkie siedziały w koncie przy dnie, w tym ten jeden pyskiem zwrócony w górę. Jeszcze tego 4 dnia dwa ze skalarów coś skubnęły - pozostałe były zajęte już tylko łapaniem wody. Zauważyłem także przezroczyste cienkie ciągnące się odchody u nich.. Na piąty dzień (wtorek 07.11.2006) dwa z czterech odeszły do zaświatów. Wczoraj (środa 08.11.2006) - znalazłem 3-go śniętego skalara.. Na dziś 09.11.06 został ostatni, ale myślę, że jego godziny są policzone. Zacząłem szperać po internecie i w sumie pasuje mi to do "kapilarioza". Tylko mam jedno ALE. Czy ten pasożyt potrafi tak szybko uśmiercić ryby? Zaznaczam, że mam pełno gupików i w sumie jakieś 2 tyg. temu jedna samica padła - pływała łbem do góry tak przez 1 dzień i na drugi wyłowiłem to, co z niej zostało. Pozostałe ryby z obsady wyglądają na okazy zdrowia. Zawsze miałem trudności z ramirezami, kakadu i skalarami (ale nigdy tak, żeby w ciągu 5 dni nowy, cały zakup poszedł do piachu - co najmniej 1 do 5 m-cy było ok). Poza tym zdecydowałem się znowu na skalary, gdyż zmieniłem filtr zewnętrzny na dużo potężniejszy... Kolejna sprawa. W akwarium przed zakupem skalarów miałem grzałkę 200W. Na termometrze (taki przylepny) widniała temperatura 26-27 stopni, więc wydawało mi się wszystko ok. Po zakupie skalarów jak zobaczyłem na 3 dzień, że coś jest nie tak, zmieniłem termometr - gdyż był już słabo czytelny, na nowy. Okazało się wtedy ku mojemu przerażeniu, że temperatura wody to 22-24 stopnie!! (w nocy 22, w dzień 23-24, gdyż świetlówki podgrzewały wodę.) Wyjąłem grzałkę, podkręciłem termostat.. i okazało się, że grzałka nie działa... Od razu pobiegłem kupiłem 250W i teraz temp. cały czas jest 25-26 stopni. Czy temperatura mogła mieć wpływ na chorobę skalarów? I jeszcze jedno, wczoraj po śmierci 3go skalara, wyłowiłem go i zrobiłem mu sekcje zwłok. Nie miał żadnych zewnętrznych i wewnętrznych obrażeń czy zmian, żadnych kropek, plamek, przebarwień. Badałem zawartość jelit i innych wewnętrznych organów pod mikroskopem x200 i nic się nie ruszało, żadnych wiciowców. Jednak po zebraniu śluzu z kilkoma łuskami widziałem małe dość szybko poruszające się jednokomórkowce (przypuszczam, że to nieszkodliwe orzęski). Zaznaczam jeszcze raz, że pozostałe ryby wyglądają na okazy zdrowia, poza jednym incydentem z gupikiem.
 
Ryby karmię bardzo zróżnicowanym pokarmem. Od suchego standardowego, poprzez wzbogacony witaminami, inne typu tabletki rzucane na dno, aż do mrożonej ochotki.
 
Moje akwarium:
- pojemność prawie 300 litrów,
- oświetlenie 2 x 36 W - narva nature i narva light,
- grzałka 250 W z termostatem,
- filtr zewnętrzny Tetra Tec EX 1200,
- bogata roślinność, oczywiście z miejscami średnio obsadzonymi roślinami, z miejscem do pływania oraz z jakaś 1/5 akwa bardzo gęsto obsadzona, żeby rybki miały gdzie się skrywać (żabienice i inne nazw nie znam),
- 1 kamień duży płaski,
- 3 korzenie akwarystyczne,
- dwa kokosy wyparzone w soli, w których mieszkają bocje,
 
Woda:
- badałem wodę około 31 października 2006 i wszystkie testy wypadły pomyślnie, nie pamiętam dokładnie wyników, wiem, że woda ma pH około 7.
- temperatura 25-26 stopni,
- w baniaku jest około 1 do 2 łyżeczek (małych) soli akwarystycznej, tak profilaktycznie.
 
Obsada:
- gupiki około 40 - 60 sztuk (bardzo dużo małych i maleńkich chowających się w zaroślach i czekających na oddanie do zaprzyjaźnionego sklepu akwarystycznego, dorosłych jest około 5-8 samców gupika i 10-15 samic),
- mieczyki 2 sztuki, (parka),
- 3 danio mozaikowe, (było pięć - to weterani od początków akwarium),
- 3 zwinki (też weterani, w tym jedna jednooka, jak była mała i nie wyrobiła w korzeń)
- 1 samica proporczykowca (samiec odszedł)
- 2 glonojady - plekostomusy (nazwa handlowa, nie pamiętam jak się z łaciny nazywają - jeden ma 22cm, drugi 25cm)
- 6 szt. bocji wspaniałych - moje ulubione, żywe, oswojone 3 starsze i 3 młodsze,
- około 25-30 szt. neonków inessa,
 
Proszę o poradę, bo chcę znowu spróbować hodować ramirezy i kakadu. Jednak jeśli mają nie przetrwać to mija się z celem..  Undecided
« Ostatnia zmiana: Listopad 19, 2006, 14:46:01 wysłane przez TartamPuan » Zapisane
TartamPuan
Nowy
*
Wiadomości: 4


« Odpowiedz #1 : Listopad 18, 2006, 23:25:24 »

Witam;
   Nikt nie odpowiedział, jednak opiszę jakie kroki podjąłem - może to komuś pomoże. Moje rybki na 99% były zarażone nicieniami i na 99% zarażone mrożonym pokarmem.. Oto przebieg leczenia:

w trakcie leczenia podjąłem także kontrowersyjne kroki. Dokupiłem 4szt. kolejnych skalarów, 4 szt. pielęgnic kakadu (3 samice +1 samiec) oraz 4 szt. ramirez (2 parki).

Użyłem kontrowersyjnego leku CAPIFOS (Zoolek). Mało tego mam dwa plekostomusy (nazwa handlowa) - jeden 22cm drugi 24 cm więc martwiłem się o nie tym bardziej. Wyłowienie ich mijało się z celem, gdyż same na pewno były nosicielami. Oto mój "pamiętnik" z leczenia capifosem (w kapsułkach):

09.11.2006 - rozpuszczenie 7 kapsułek o godz. 17stej
12.11.2006 - godz 22 - początek dawkowania moczonego jedzenia w capifosie (2 kapsułki)
15.11.2006 - koniec podawania namoczonego jedzenia.
15.11.2006 - podmiana 40% wody, założenie węgla aktywnego (aktywowanego) do filtra.
16.11.2006 - wyciągnięcie z filtra węgla aktywnego.

KONIEC LECZENIA, obserwacja rybek, zaopatrzenie się na przyszłość w nowe leki.

Spostrzeżenia w trakcie leczenia:
- pierwszego dnia leczenia, 3 duże bocje straciły kolory, siedzą w kokosie, rzadko wychodzą, a z kolei 3 mniejsze bocje zachowują się normalnie.
- dwa glonojady plekostomusy (22 i 24 cm) z początku wykazują mniejszą aktywność.
- trzy dni po kąpieli, jeden z glonojadów (ten bardziej aktywny, mniejszy 22cm) zawisł głową do góry i łapał prędko wodę. Próba złapania okazała się sukcesem, chociaż glonojad wykazuje jeszcze dużo siły. Większy zbrojnik o mało nie rozbił szyby i nie pozabijał innych rybek przy próbie złapania (próba wyłowienia zakończona niepowodzeniem). Złapanego zbrojnika nigdzie nie przełożyłem (brak dodatkowego akwarium), jednak sprawdzałem informacje zdobyte na internecie... Wiem, jestem kontrowersyjny.
- trzy dni po dodaniu lekarstwa, pozostałe rybki z obsady wykazują dużą energiczność. Przede wszystkim skalary, które zaczęły polować na gupiki.

KONIEC WPISÓW.

Miałem pewnie dużo szczęścia, obydwa zbrojniki przeżyły i mają się dobrze. Bocje zaczęły szaleć już po przefiltrowaniu wody przez węgiel aktywny. Żadna rybka nie ucierpiała przez capifos, nie dostała moja obsada żadnej innej choroby na co wskazywały niektóre źródła internetowe (przy użyciu capifosu).

Po za tematem: dokupiłem i zamontowałem dodatkowe oświetlenie 1x38W Narva Colour i 1x38W Narva Light - teraz akwa wygląda nieziemsko.. Oczywiście pojawiły się nowe problemy ;] Teraz pora nawozić roślinki...

Jaka ulga po pozbyciu się nicieni... Smiley

NIGDY WIĘCEJ NIE BĘDĘ KARMIŁ RYBEK MROŻONKAMI!

Sklepikarze POWINNI ostrzegać kupujących o grożących zagrożeniach!
Zapisane
kafarski
Gość
« Odpowiedz #2 : Listopad 19, 2006, 01:43:43 »

+bardzo wyczerpujące opisy akwarium, ryb i walki z chorobą. jak w wojsku Wink.
jakbym mógł coś powiedzieć to takie mi myśli przychodzą- skalary są uważane za nosicieli robali, ale przy zmianach warunków każda ryba może mieć moment osłabienia swojej odporności,, wiadomo że ryby są zdrowe jeśli warunki w akwarium im odpowiadają tj. są takie jak panujące w ich naturalnym siedlisku- chyba że są to ryby bardzo odporne na zmiany temp. itp... może skalary poddały się działaniu czynników chorobotwórczych? lub też w mrożonce był na prawdę jakiś nicień. tego nie da się zbadać raczej.
karmię swoje ryby różnymi mrożonkami i nie miałem żadnych ataków pasożytów z tego powodu.
mam też trzy zbrojniki, plecostomus... po 25 i ponad 30 cm... a ponoć w/g książek rosną do 25cm  Roll Eyes
sam capifos jest lekiem dla gołębi i drobiu i z tego co przeczytałem na  innych forach i pamiętam to masz dużo szczęścia że bocje przeżyły kurację.
co do roślin to na swoim zbiorniku zobaczyłem teraz że dopiero obsadzenie 70-80 % dna daje efekty w postaci - martwienia się o związki azotu- czyli nawożenie makro, oprócz CO2 i mikro.
Zapisane
Strony: [1]
  Drukuj  
 
Skocz do: