Witam! Mam do Was prośbę czy możecie ocenić czy spaliłem roślinki kwaskiem cytrynowym? Robiłem restart po ataku glonów czarnych nitek, nic na nie niepomagało, wywaliłem wszystko wymoczyłem roślinki w roztworze kwasku ok 2 łyżki stołowe na 1,5 litr wody. moczyłem 1,5 h. Glony padły, pocierająć palcem po 2 dniach od restartu odpadaja z listków pez kłopotu, ale coś niedobrego stało sie z bujną trawą która była z tyłu zbiornika, stała sie blada a listki miękkie i jakby przeżroczyste, wiją sie wokół palców a przedtem były zielone i twarde. Duże żabienice ok i małe też. Tylko żabienica pośrodku mająca listki z łodygi też chyba padła bo gdy dotkłem jej niechcący odpadły same 7 listków. Czy wszystko wróci do normy? Czy trawa się zazieleni i nabierze kondycji? Akwa na ziemi ogrodowej wymieniłem na świerzą. Ostatnio rok temu jak wsadziłęm ziemie rośliny rosły jak szalone szczególnie trawa z 10 łodyg które dostałem powstał las na całe akwa a wywaliłem tego już hoho a tu taka katastrofa... Napiszcie co o tym myslicie, nie tak do końca wyobrażałem sobie walke z glonem..