Może to dopiero początek? Może złapie bakcyla i zacznie zbierać pieniądze na większy zbiornik i oprzyrządowanie? (Bo, choć pewnie trudno to niektórym zrozumieć, nie każdy może sobie pozwolić na takie zakupy od razu.) A może...
Rozumiem Cię. Moja siostrzenica dostała też bojownika i wiesz gdzie pływał? Na początku w kryształowej salaterze potem sam osobiście zmieniłem mu lokum na kulę 5l. Jednak coś mi nie grało non stop brudna woda, bojek bez życia tylko chował się pod muszlą. Jego męczarnie trwały dwa miesiące w tym czasie uzbierałem na akwarium 60l i uwierz mi, że jego zachowanie zmieniło się diametralnie.
Mam nadzieję, że autor tematu tak jak ja szybko załapie, że ryba się męczy.
W którą stronę pchną go wypowiedzi, że jego ukochana rybka jest nieszczęśliwa i powinien natychmiast odnieść ją do sklepu, akwarium, z którego tak się cieszy, do niczego się nie nadaje i może je wyrzucić
Niestety ale jest to prawda.
I jeszcze jedno. Czułabym się szczęśliwa mieszkając w lokalu o powierzchni ubikacji, gdybym była kochana. W przeciwnym razie i pałac byłby do niczego.
Rybie nie zależy by być kochaną hehe. DLa niej najważniejsze jest się nażreć, czuć się w miarę bezpiecznie spokojnie być może zapewnić przdłużenie swojego gatunku. Ma to gdzieś czy ja kochasz.
Temat zamykam bo po pierwsze prowokuje do kłotni, po drugie autor usilnie zmienia temat wątku.