Ktoś jeszcze ma jakowąś tezę?

Ja mam taką, że ilość syfu jaką będą produkować piękniczkowate przewyższy pożytek z takiego pokarmu. Żeby osiągnąć konkretną ilość młodych ryby muszą być solidnie karmione, a tylko takie podejście miałoby sens (co skalarom po samicach np gupika, które będą rodzić po kilkanaście młodych?). A wtedy i srać będą musiały dużo. Jak dla mnie to nieporozumieniem jest hodowla piękniczkowatych w zbiorniku z drapieżnikami. Skalary wytną młode zaraz po urodzeniu, a czym jest takie maleństwo gupika dla skalara? ani sobie nie popoluje, ani głodu nie zaspokoi. Hodowla osobno jest OK, młode można podkarmić i dawać podrostki, które już będą bardziej dla skalarów wymagające. A i rodzice syf będa produkować u siebie a nie w głównym zbiorniku. Jednak wtedy też bym się skłaniał do jakichś pielęgnic. A najlepiej to kupic od czasu do czasu trochę danio czy czegoś takiego po kilkadziesiąt groszy i dać rybom żeby sobie poszalały

ja zbieram wszelką drobnicę, którą ludzie po forach oddają/tanio sprzedają u mnie w mieście i wtedy szczupaki maja używanie

Poza tym co to za poważne czarne wody, gdzie głupiki czy inne mieczyki będą się od razu rzucać w oczy?
PS. Młode gupiki nie są "samoprodukujące się"... zużywają tlen, muszą jeść i wydalać. Do tego nie pasują do biotopu.