Nabyłem kilka sadzonek tej roślinki. Zasadziłem naturalnie, sądzę że warunki jej odpowiadają - nie mam testów do wody, ale roślinka rośnie, "rozsadza" się poprzez kłącza po okolicy, krótko mówiąc - kwitnie metaforycznie.
Temperatura waha się u mnie między 24 a 26 stopni, oświetlenie mam 49 watów na 120 litrów, a pod warstwą 1mm żwiru jest ziemia ogrodowa przykryta siatką. Akwarium jest dość młode, ma 2 miesiące, próbuję roślinki rozmnożyć, nie było mnie stać, by od razu obsadzić tyle dna ile planuję.
Problem polega jednak na tym, że straszliwie demolują ją mieczyki. Demolują też inne roślinki, podgryzają liście kryptokorynom (ale chyba te słabsze, więc uznaję to za zabieg higieniczny), wyrywają rogatki (ale im to chyba nic nie jest w stanie zaszkodzic), jednak Echinodorus obrywa najgorzej - wygryzają liście, przegryzają te "łodyżki" którymi echinodorus próbuje się rozprzestrzeniać, po czym wyrywają te kilkulistkowe "odnogi" (wybaczcie, nie znam chyba odpowiednich słów). Roślinki "macierzyste" chyba mają dość takiego traktowania, coraz więcej liści jest przezroczystych, słabną w oczach.
Mieczyki, poza podgryzaniem liści, oczywiście nie robią tego celowo (a są zdolne do celowego działania?

), przeszukują dno po prostu, wierzchnie kilka milimetrów podłoża po prostu jest w nieustannym ruchu praktycznie.
Moje pytania: czy to normalne? Jak pomóc echindorusowi? Da się mu pomóc? Może po prostu ta roślinka nie ma szans w tych warunkach?