Witam
Od jakiegoś czasu mam problem z płetwami niektórych ryb. W niektórych przypadkach wygląda to jak zwykłe ogryzienie czy martwica płetw, ale najbardziej widoczny problem jest u skalarów. Wygląda to po cześci jak braki w płetwie a po części jak deformacja.

U innych osobników widac podobne objawy lecz "w zalążku". Mimo tych płetw ryby jedzą, są aktywne, nie chowają się po kątach. Na płetwach i ciele nie widać zmętnień ani nalotów tylko deformacje i często rozdwojenia płetw brzusznych (tych dlugich "wąsów")
Wiecie co to może być i czym to leczyć? Z góry powiem, że podwyższenie temperatury nie zadziałało.