(...)błazenek prawie cały czas spędza w ukwiale, w naturze praktycznie poza niego nie wypływa, bo wtedy świeci jak żarówa zapalona dla drapieżnika.(...)
Jako hodowca, wiesz że to niemożliwe.
Gdyby błazenki siedziały tylko w ukwiałach, to by się rozmnażały wsobnie i dawno by utraciły różnorodność genetyczną, a tym samym wyginęły.
Mają teraz ten problem, ale wskutek przemysłowych odłowów po filmie z Nemo, ale nie z powodu siedzenia stale w ukwiale.
Oj czepialski jesteś, taki skrót myślowy, 'większość czasu spędza w ukwiale' miałem na myśli (przecież napisałem '
prawie cały czas'). Oczywiste że jak poczuje zew natury to go opuści. Wszystkie zwierzęta dopuszczają się niebezpiecznych zachowań, gdy przychodzi pora na amory. Ale wątpię żeby łosoś płyną w górę rzeki żeby stać się pokarmem dla niedźwiadków, gdyby nie pchający go instynkt rozrodczy. Daleko mi do fachowca od błazenków, ale daję 99% że w naturze dopóki jest najedzony i hormony nie uderzają mu do głowy to będzie siedział w ukwiale jak stary, rasowy cykor.
PS. Hodowcą błazenków też nie jestem i nigdy nie bylem. Czasem tylko coś gdzieś przeczytam lub zasłyszę
