Jak jakiś temu, dorabiając na hodowli mojego kolegi otarło mi się o uszy te rozmnażanie.
Niestety ale podobno żaden taki "producent" nie jest chętny do ujawniania swojej praktyki.
Słyszałem o gościach co mnożą w ten sposób bocje i inne "oporne" ryby.
Ktoś tam znów jezdził ponoć na jakieś sympozja itd. itd.
Tyle pokątnie usłyszałem co daje do zrozumienia że bawią się z rybami w ten sposób w kraju.
Właściwie to nie powinno być nic nadzwyczajnego skoro jak uzyskują narybek jesiotrowatych, łososiowatych i innych.
Otarło się o etykę to od siebie dodam że to dobra metoda w produkcji gatunków zagrożonych
lub tych dla mięcha.
Z punktu widzenia akwarystyki, to przyznam że szlag by mnie trafił jakby jakieś bocje ładnie się tarły po zastrzyku a ja mimo to nie wiedziałbym jak je do tego pobudzić naturalnie.

Tak przy okazji to całe rzesze drobnych hodowców zwineły swój interes nie dając rady z masówką azjatycką. Za to u czechów importerzy podobno nie sprowadzają ryb które rozmnażane są w kraju. To hodowla krajowa tam kwitnie.
Nie moge tego potwierdzic oczywiście. To tylko zasłyszane.
Mój znajomy też zwinął interes. Nie przeżył kolejnej podwyżki za dzierżawę, prąd, wodę plus ścieki...