Jakiś czas temu kiedy zdechła mi jedna tęczanka boesemana dostałam dwa gupiki - samca i samiczkę. Wieczorem samiczka urodziła 18 młodych (wszystkie odłowiłam do kotnika). Następnego dnia samczyk i samiczka sdechli więc zaczęłam podejrzewać ospę rybią. Udało się ją wyleczyć, bo małe przestały umierać. Generalnie ostało się 6 sztuk gupików - 3 samce i 3 samiczki (ślicznie ubarwione). Przed kupnem parki miałam w moim akwa Gurami mozaikowe, duuuuże dania malabarskie i tęczankę boesemana (jeszcze jedną) więc sami rozumiecie - towarzystwo żarłoczne i dość duże. Gupiki mnie zafascynowały do tego stopnia, że oddałam w dobre ręce tamte olbrzymy i dokupiłam jeszcze dwie samiczki gupika i jednego samca (gupika również). Wszystko było OK przez tydzień po czym, wczoraj jedna samiczka, urodzona w akwarium zdechła. Dziś rano drga samiczka, a jeden samczyk miał sparaliżowany ogon. Leżał na kamieniach i próbował podpływać, ale po godzinie zdechł. Nie wiem czy paraliżem można zarazić drugą rybę, w każdym razie tak się stało. Teraz drugi samczyk ma paraliż (tylko ogona). Drug samiec ma tylko lekko wyblakłe kolory więc uznałam t za infekcję bakteryjną i podałam preparat MFC i wsypałam troszkę soli. Ten ze sparaliżowanym ogonem jest w trochę lepszej kondycji. Trochę nawet przemieścił się w inne miejsce w akwarium. Wygląda na to że jest mu lepiej bo włączyłam do tego intensywne napowietrzenie. Gupiki które kupiłam są zdrowe jak ... ryby
Podejrzewam że to od rośliny, którą kupiłam niedawno.
Pomóżcie, błagam! Zajmuję się tym dopiero od roku i nie poddam się, ale jak patrzę na Kasia (na początku myślałam że to samica

i ochrzciłam go Kasia później zmieniłam na Kaś albo Kasio [wiem, ze to dziwnie brzmi

]) to chce mi się płakać. Nie mam doświadczenia bo mam dopiero lat 12 no i skąd mam wiedzieć co zrobić, skoro nigdzie; ani w Internecie ani w książce o akwa nic nie pisze o paraliżu...
HELP!!!
