Słyszałem, umarł 04.09.06r. przykre...

Od małego go oglądałem, brałem od niego trochę przykładów i w ogóle chyba też zaraził mnie miłością do zwierząt

Był w końcu biologiem, zawsze życie ryzykował (zresztą sam nie wiem, czy ja czasami też nie przesadzam ? ) no i wiadome było, że nie umrze śmiercią naturalną. Narodził się prawdziwym biologiem, i umarł jak prawdziwy biolog na łonie natury. Jedna chwila, jedna płaczka i jeden jej kolec jadowy i starczy...
Steve [`]