Bo schemat jest taki - mamusia lub tatuś (zero wiedzy akwarystycznej) przychodza z dzieckiej do sklepu, dziecko upiera się na króliczka, świnkę, chomika...rodzice nie chcą sie zgodzić, bo wiedza kto za tydzień będzie sie zajmował gryzoniem (wiem z autopsji - tez byłam taka dziewczynką

) no i po pertraktacjach z potomkiem jest rybka. Jesli w sklepie jest w kuli to osoba nie majaca pojęcia, stwierdzi, że jest to lokum dobre dla rybki i kupi. Niewielkie pieniądze, niewiele roboty i marudzący dzieciak z bani

A sklepy zoologiczne ze wszystkim asortymentem się cieszą i zacieraja lapki bo kasa leci

Bojowniki czy karasie w kuli to to samo co sprzedawanie kociąt czy szczeniaków w sklepach zoologicznych - dla mnie to sadyzm.