Nie jestem pewny, ale chyba nadmiary co2 i tak się wytrącają z wody. I wydaje mi się, że jeśli chodzi o ryby i rośliny w zbiorniku to przy dużym zasiedleniu chyba występuje przyducha, skądś to pojęcie się przecież wzięło (nie, nie u mnie XD). Więcej co2 w wodzie nie ma żaden doświadczony akwarysta z butlą który ma w zbiorniku również rybki, więc można osiągnąć poziomy co2 wyższe bez butli. Wiem też że to nie jest tak że rybka wdycha tlen 100% i wydycha 100% dwutlenek węgla. W wodzie tlenu jest mniej niż w powietrzu, a z tego co pamiętam to w powietrzu tlenu jest 21% około i jak człowiek wydycha zużyte powietrze to tlenu jest około 18%, chyba że źle pamiętam. Przetwarza więc tylko 3% objętości powietrza.
Żeby nie było

, widzę różnice po podaniu easycarbo (podaje już miesiąc), tylko czy nie uzyskałbym podobnych rezultatów zwiększając obsadę? Lub czy ten mój pomysł to niewypał z tym drugim akwa?
edycja:
Znalazłem w necie. Mój pomysł nie wypali z tego względu, że jak roślina pobierze dwutlenek węgla w dzień to odda go tylko 20% w nocy. Mój sposób prowadziłby do szybszego powstania braków co2 w akwarium.
Tylko strasznie mnie boli to, że trzeba kupować coś co jest praktycznie wszędzie. To tak jak kupowanie powietrza :/. Na zimę za dobry węgiel zapłacę 800zł za tonę, a tu za jakąś lichą butelczynę co na 2 miesiące starczy płacę ze 20zł, nie wiem ile tam jest 100 czy 200ml. To ponad 100x drożej.
Może po prostu wrzucać do akwarium coś coby sobie gniło, np. pod podłożem? Proces gnilny produkuje dużo co2 i przy okazji uwalnia substancje zawarte w materiale. Czyli co2 i nawóz w jednym.