hehe to może zabrzmieć śmiesznie, samica ma jaja

. Po obu stronach ma pakiety jaj, a samiec nie ma.
Wczoraj wsadziłem do tego akwarium korzeń dębu. Wykopałem go ze 3 miesiące temu, okorowałem na ile to było możliwe, moczyłem z tydzień w wodzie, wygotowałem w solance, suszyłem w piekarniku w temp 90stopni, potem wywaliłem na dwór by może trochę się nim jakieś żyjątka zajęły - chodziło mi o to by dojadły tą korę jakieś ślimaki czy coś. Widzę teraz na tym korzeniu meszek - chyba zaczyna gnić. Czy takie gnicie korzenia można przetrzymać? Nie chcę go wyjmować bo przyczepiłem do niego roślinki. Rybkom nie zaszkodzi bo ich tu nie ma, są tylko te oczliki i ślimaki no i rośliny. Ślimaki to sobie dadzą radę, ale czy to nie zaszkodzi oczlikom i roślinom? Niby w naturze w wodzie nie jedna rzecz gnije.
Edit.
Korzeń usunąłem tego samego dnia co zauważyłem gnicie. Teraz gnije w misce, a w "kotniku" woda się wyklarowała w 3 dni. Populacja oczlików się zwiększyła - teraz nie ma problemu z wypatrzeniem kilku sztuk w przeciągu paru sekund.
Dzisiaj zwiększyłem obsadę o rozwielitki, około 40 sztuk. Mam nadzieje, że jedzenia starczy dla wszystkich, a w akwarium są jeszcze 3 rodzaje ślimaków.
Edit.
Dzisiaj doczyściłem korzeń i jak uda mi się go wygotować to zrobię drugą próbę. Dodam zdjęcie jak będę zadowolony z efektu