Wczoraj rano zauważyłam, że jeden z samców ma postrzępiony ogon, ale że było to delikatne, doszłam do wniosku, że pewnie ktoś go przez przypadek... albo że go ktoś przeganiał i to stąd. Poza tym samiec był zdrowy, w pełni sił - jak i reszta obsady.
Dziś rano zaglądam do akwarium i pierwsze co mi się rzuciło w oczy to ogon drugiego gupika w strzępach. Zaczęłam szukać tego co miał wczoraj ponadrywany, niestety nie odnalazłam, czyli pewnie go ktoś skonsumował (może skalar - wszak gupik bez ogona juz taki duży nie jest).
Jest to dla mnie o tyle zagadkowe, że w akwarium nic się nie zmieniło - ostatni nowy lokatorzy doszli na przełomie lipca i sierpnia (skalary i zbrojniki). Standardowo postawiłabym na brzanki różowe- mimo, że nie miałam z nimi nigdy takich problemów - jeśli tak to co za zmiana w nich musiała zajść żeby mi zaczęły nagle atakować ryby? i to w nocy? W dzień nic się nikomu nie dzieje.
Mam problem bo nie chce się pozbywać gupików pod żadnym pozorem a nie chce żeby coś je traktowało jak kawałek żarcia lub popychadło

Akwarium 200l.
OBSADA:
kiryski pstre: 6
gupiki: 4 samce + 6 samic
gurami dwuplame: 1 samiec + 2 samice
neon innesa: 10
brzanka różowa: 2 samce + 1 samica
skalary: 4 szt
zbrojnik niebieski: 2 szt