No i wystraszyliście mnie tym wątkiem

. Tak sę składa, że i ja mam od kilku tygodni problem ze zbyt płochliwymi rybkami- pielęgnicami papuzimi. Od początku jak u mnie były nie było żadnych oznak strachu, nawet na obce przedmioty-typu siatka do wyłowu reagowały dość spokojnym odpłynięciem a teraz....

.
Kilka tygodni temu podchodziłam do akwarium jak zwykle i nagle patrzę a moja Bajka (druga w szeregu) jak nie ucieknie do kryjówki z prędkością światła..wypłoszyła tym pozostałe papuzie i mnie..inne rybki się nie wzruszyły. Usiadłam obok akwa i przyglądałam się. Po jakichś 3 minutach przyglądania mi się z ukrycia wypłynęły na zwykłe przygladanie mi się z bliska (jak zawsze).
Jednak od tamtej pory płoszy je byle co..moje podejście, machniecie bluzą w drugim końcu pokoju..no dosłownie cokolwiek. Tylko czasami udaje mi się podejść do akwa nie wywołując paniki.
Dziś ta ich panika omal mnie nie doprowdziła do zawału. Przyszłam jak zwykle do domu, wchodzę spokojnie do pokoju...i nagle słyszę jakby się się piłeczki tenisowe odbijały od akwa. Rybki(tylko papuzie) ze strachu mało się nie pozabijały o szyby..i jak zwykle zniknęły nieruchomiejąc w kryjówkach. Przyglądam się a dwie z nich jakby przestały oddychać i ani drgną. Poruszyłam delikatnie filtr za którym była jedna, i nagle wypłoch uciekł..już spokojniej. Drugą z "krzaków" niemal wyciągnełam za ogon-tak skutecznie udawała martwą. Jednak nic jej nie było.
One wariują a ja z nimi.
Ta opcja- przebicia prądu mnie zastanawia, bo filtr swoje latka ma i kto wie

Jedyne co się zmieniło w moim akwa- jakieś kilka tygodni przed pierwszym atakiem paniki to obniżenie ph i kh środkiem Sery. Wcześniej miałam za wysokie a od tamtej pory utrzymuję normalne- około 2 jednostki niższe (testy paskowe więc info tylko orientacyjne) .
Sprawdzę filtr- jakoś może... i będę śledziła temat, może ktoś jeszcze coś na ten temat wie.