Opowiem jak ja kupowałem kosiarki. Miały być trzy i są trzy, ale przy okazji mam jeszcze na dodatek jedną fałszywą i jednego otoska. W pierwszym sklepie nie potrafili rozróżnić tych gatunków, ale z moją pomocą udało się jedną złapać. Trzymali tam w małym akwa kilkadziesiąt różnych glonojadów, więc złapanie kosiarki zakrawało na cud. Potem podszedł drugi sprzedawca i łapał dalej, złapał fałszywą, potem jego żona i w worku wylądował otosek. Ponieważ nie chciało mi się już czekać, zrezygnowałem z łapania następnych. Uznałem, że jedną fałszywą kosiarkę mogę mieć. Otoska też wziąłem po zaznajomieniu się z jego zwyczajami (i miałem dość już tego sklepu). Poszedłem do drugiego sklepu i patrzę, a tam dwie ostatnie kosiarki, więc od razu kazałem je sobie złapać.
A teraz o moich obserwacjach: wszystkie kosiarki łącznie z tą, którą podejrzewam o to, że jest fałszywa trzymają się razem. Czasem dwie mniejsze (prawdziwe) widuję przy czyszczeniu moich roślinek. Najbardziej zadowolony nie jestem jednak z kosiarek, a z otoska

Naprawdę pracowita rybcia i polecam ją wszystkim.