|
szymonw
|
 |
« Odpowiedz #16 : Maj 05, 2008, 10:51:06 » |
|
zmoich własnych doświadczeń wynika że spuszczanie wody ma sens tylko i wyłącznie w przypadku gdy w akwarium (zwykle tarliskowym) nie ma roślinności a co za tym idzie ryby stroniąc od mocnego światła przebywaja w dolnych partiach baniaczka. mają wtedy dłuższą drogę do powierzchni, a więc po wykształceniu labiryntu ułatwia im się w ten sposób dotarcie do powierzchni w celu zaczerpnięcia powietrza. w baniaku głównym jesli jest zaroślinniony (w tym roślinami pływającymi) maluchy i tak przebywają w górnej warstwie wody a co za tym idzie obniżanie jej poziomu nie jest moim zdaniem konieczne.
swego czasu robiłem tez eksperymenty polegające na tym, że część maluchów (na oko około 50%) przenosiłem już po tarle do małego zbiornika 19L, a pozostałe zostawiałem w akwa ogólnym, w którym pływał harem dorosłych prętników (przez pewien okres nawet 2 haremy). celem było stwierdzenie czy towarzystwo dorosłych prętników znacznie ograniczy populację maluchów wychowywanych w tym samym baniaku.
czyli połowa narybku w baniaku tarliskowym, tylko delikatna filtracja z napowietrzaniem i troszkę rogatka., a druga połowa w mocno zarośniętym baniaku w towarzystwie dorosłych.
efekt był taki, że w akwa małym praktycznie bez roślin pozostało za pierwszym razem kilka (5/6 sztuk) największych osobników, a reszta została spałaszowana przez większych braci z braku możliwości skutecznego schronienia się. nawet w kolejnych eksperymentach gdy rogatka w tarliskowym było o wiele więcej nie miało to znaczącego wpływu na ilość odchowanych sztuk - tzn. nie zdarzyło mi się by populacja odchowana w tarliskowym przekraczała znacznie ilość osobników odchowanych w baniaku głównym.
w baniaku głównym pomimo faktu, że przypadki kanibalizmu też miały miejsce odchowałem do wielkości umożliwiającej wydanie o wiele więcej małych -kilkanaście sztuk. po drugie pomimo faktu iż baniak nie był duży (45L) możliwości schronienia się w dużej ilości roslin spowodowały też, że samiczka w okresie okołotarliskowym nie była nękana przez samca. po prostu łatwo jej było zejść mu z oczu. ważne jest w przypadku tak małego zbiornika by niejako "pomóc" samcowi wybrać rewir i miejsce do budowy gniazda w którymś z kątów zbiornika. jeżeli zrobi to w części środkowej baniaka automatycznie rewir mu się zwieksza i samiczki mają mniejsze możliwości schronienia się. wystarczy w tym celu zaciemnić dodatkowo jeden z narożników baniaka roślinnością pływającą - najlepiej ten w narożniku przeciwległym do wylotu filtra (u mnie kaskada).
nauczony doświadczeniem przestałem przenosić parki do akwa tarliskowego na okres tarła. można oczywiście pokusić się o stwierdzenie, że dochowanie około 20 sztuk młodych nie jest rewelacyjnym wynikiem, ale moim zdaniem najważniejsza kwestia to odpowiednie karmienie i dobrze natleniona woda w okresie pierwszych tygodni. zresztą kwestia dochowania się większej ilości osobników to zawsze problem, gdyż trzeba się nameczyć by się nadmiernej populacji w akwarium pozbyć przy założeniu że nie ma się "wejścia"do sklepu akwarystycznego.
to tyle z mojej strony na temat zasadności wykorzystywania baniaczków tarliskowych przy chowie prętników (i innych podobnych gatunków labiryntowych)
P.S. a co do stymulacji samego tarła poprzez zaciemnienie baniaka. w moim przypadku wystarczał zawsze "spokój". moje prętniki (i karłowate i pręgowane) tarły się zawsze gdy nie było nikogo w domu przez kilka dni (np weekend). doszło już do tego że wracając do domu po kilkudniowej nieobecności miałem pewność, że w baniaku będą pływały maluchy.
|