|
Tytuł: Steve Irwin Wiadomość wysłana przez: malzonka Wrzesień 07, 2006, 06:41:14 Wiecie co, pomimo że nie przepadałam za programami z jego udziałem, strasznie mi sie przykro zrobiło. Moim zdaniem jednak był w stanie zarazic dzieciaki fascynacją do świata zwierzęcego. Utknał mi w pamięci jeden z ostatnich programów z cyklu o weterynarii XXI wieku (tytuł nie pamiętam czy taki). Robili tam operację usunięcia nowotworu umiejscowionego na czaszce przeogromnej ryby. Zawsze oglądałam te programy z zazdrością. Zazdroszczę podejścia do zwierząt - u nas to tylko marzenia.
Szkoda faceta. Ciekawe czy nie zabiła go rutyna i zbyt duża pewność siebie. Z drugiej strony jak chwytał np kobry to zdecydowanie pot mu z czoła kapał ze zdenerwowania i koncentracji. Szkoda, to naprawdę duża strata nie tylko dla Australii. Tytuł: Odp: Steve Irwin Wiadomość wysłana przez: Raffy Wrzesień 07, 2006, 15:05:03 Słyszałem, umarł 04.09.06r. przykre... :(
Od małego go oglądałem, brałem od niego trochę przykładów i w ogóle chyba też zaraził mnie miłością do zwierząt ;D Był w końcu biologiem, zawsze życie ryzykował (zresztą sam nie wiem, czy ja czasami też nie przesadzam ? ) no i wiadome było, że nie umrze śmiercią naturalną. Narodził się prawdziwym biologiem, i umarł jak prawdziwy biolog na łonie natury. Jedna chwila, jedna płaczka i jeden jej kolec jadowy i starczy... Steve [`] Tytuł: Odp: Steve Irwin Wiadomość wysłana przez: Bubo bubo Wrzesień 07, 2006, 18:55:12 Umarł tak jak zył - ale przynajmniej zył ciekawie, robiąc to, co kochał najbardziej, nie każdemu z nas jest to dane. Kedyś skacząc na krokodyla nie zauważył że siedi on na skale, źle wymierzył skok i w rezultacie uderzył o skałę doznając wieloodłamowego złamania prawego ramienia, miał przecięte wszystkie żyły i ścięgna.Innym znowu razem ratując krokodyla który wpłynął do betonowej rury i nie miał możliwości się obrócić wpłynął tam za gadem zeby go wyciągnąć, gad jak to gad - odwdzięczył mu się tak, ze złapał go za to samo ramię i zerwał mu ścięgno. Kolejny krokodyl którego dosiadł okrakiem zrobił "młynka" i połamał mu obie nogi poniżej kolan. Płaszczka ucięła go jadowitym kolcem w nogę - wtedy jeszcze zdążyli go uratować.No i teraz kilka dni temu dostał od płaszczki w płuca i serce, tym razem na ratunek było już za późno.....IMHO za długo kusił los - kto gra za długo w rosyjską ruletkę prędzej czy później łapie kulę.Czasem sie zastanawiam czy nie lepiej umrzeć tak jak on niż zwijać sie z bólu latami, wiedząc że nie ma ratunku ani lekarstwa na twoją chorobęi.Tak czy tak - szkoda człowieka, takich jak on prawie już nie ma.
Tytuł: Odp: Steve Irwin Wiadomość wysłana przez: bakuMGK Wrzesień 08, 2006, 14:26:34 a no szkoda faceta...ogladalem programy z jego udzialem od malenkosci...od niego zarazilem sie miloscia do gadow i od jego programow zamarzylem o wyjezdzie do australii na male safari po to aby polapac sobie weze...moze kiedys ;D
Tytuł: Odp: Steve Irwin Wiadomość wysłana przez: Tramal Wrzesień 08, 2006, 20:48:00 Żadne słowa nie opiszą mojego smutku po Łowcy Krokodyli...
Jest teraz po drugiej stronie razem ze swoją pasją... Zawsze będę go podziwiał ['] ['] ['] Tytuł: Odp: Steve Irwin Wiadomość wysłana przez: Komandos Wrzesień 11, 2006, 18:06:28 Ja równierz oglądałem ejsgo progoramy, najbardziej fascynował mnie program "Stive Irvin i Weterynarze XXI wieku" a że jestem w technikum weterynaryjnym to także traktowałem to jako lekcja a tym bardziej że operacje były przeprowadzane na zwierzętach egzotycznych a w tym kierunku mam zamiar sie szkolić.
O tej rybie terz oglondałem, niesamowite ta ryba miała dziórę w głowie i to całkiem duzą mniej wiecej jak dłoń. Przykro mi jest poprostu że już nie będzie nowych odcinków no i przedewszystkim szkoda chłopa. |