dostałam bojka w kuli. przeniosłam go do 40l akwa gdzie jest sam,nie ma żadnych ryb, które mogłyby mu podgryzać ogon. po dwóch dniach z pięknej ogromnej płetwy zrobiło się dosłownie kilka poszarpanych nitek...wygląda to okropnie. zapewne to przez kamienie i żwirek w którym mały buszuje.
Ale co z tym zrobić?Czy to mu nie zaszkodzi? Poratujcie jak wiecie,pozdr
Moze to byc stres albo jakaś chroba. Czy poza tym zachowuje się normalnie (przyjmuje pokarm, nie chowa się gdzieś...)
no zachowanie raczej nie budzi zastrzeżeń .jest aktywny, pokarm jak zwykle szybko połyka...Fakt,że chowa się w skałkach,ma swoje kryjówki ale dla tej ryby to chyba normalne...Tak mi się przynajmniej wydawało. Zdarza mu sie że nurkuje jak szalony z powierzchni wody w żwirek (nie ostry. no może z wyjątkiem grysiku,ale tego jest mniej)
Ja tydzień temu wpuściłam nowego bojownika i przez pierwsze parę dni też się okropnie denerwowałam, bo płetwa grzbietowa strasznie mu się zmasakrowała. Ale teraz już wróciła do normy. Więc w Twoim przypadku być może też tak bedzie; może rybki uszkadzają sobie płetwy w nowym akwarium, bo na poczatku nie znaja miejsc "niebezpiecznych", może też to być reakcja na inne parametry wody albo na stres związany z przeprowadzką ?
możliwe,to by sie nawet zgadzało, ale jest jeszcze jeden "drobny" szczegół,który mi się nie podoba- bojek ma wyraźnie mętne oko.
A inną drogą zastanawiam sie nad pracą filtra w wodzie...Jest silny strumień,niby odpowiedni do tego akwa, ale ta ryba często pływa u samego wylotu i nieraz widziałam jak jej jakiś strzępek płetwy odpada...
Bojek moze sie stresowac w akwarium o duzym pradzie, na dluzsza mete jest to dla rybki niezdrowe. Jesli masz filtr wewnetrzny pomysl o deszczownicy (ok. 8 zl w zwyklym zoologu) - nie powoduje silnego strumienia w wodzie, ale falowanie powierzchni (dobre natlenienie). Moze ona troche halasowac, ale zawsze mozna pokombinowac z cisnieniem.