O statnio słyszałem od przyjaciela, o tym jak pewien jegomość chcieł kupić piranie do 40l akwarium. Sprzdawca powiedział żę góra jedna. Ten facet chciał też karmić ją resztkami z obiadu. Podobno mu ją sprzedał.
Gdzie ti litość? :roll: :?:
Nie wszyscy sprzedawcy tacy są.
Żeczywiście sątacy co przytakują wszystko to co powie jakiś początkujący, tylko po to zeby zarobić. Ja na szczęście takich nie znam.
Jest wielu sprzedawców którzy wcisną każdy kit, aby tylko zarobić. Bo w końcu kasa w życiu najważniejsza :x
Cóż... są ludzie, taborety i imadła.
Niestety swiat sie stoczył i dzis wazna jest tylko kasa..
Wazne aby sprzedac, a co sprzedac to juz nie wazne..
najgorsi sa sprzedawcy "pseudoakwarysci", którzy nie wiedza o co chodzi w akwarystyce i tego nie czuja... a niestety duzo takich...
Heh; ja znam jednego co wbija ludziom do głowy taki tekst "Kula jast stworzona specjalnie dla bojownika i wystarcza na jego potrzeby w zupełności a czasami aż nadto"
Żal mi jest tych bojowników.........
Ale są i wyjątki :) Sklep zoologiczny, przed moim blokiem stwarza dobre warunki rybom. Na welona przeznaczają 40L akwa (jak jeden schodzi, drugiego zamawiają itd., a nie 20 welonów naraz), bojowniki mają swoje 5l prostokątne akwaria, gurami, duze kosiarki w 112L, a malutka drobnica w 6 akwariach po 20L. :)
Ale wiesz co Raffy, sam mam sklep zoologiczny i staram się jak mogę wybijać ludziom z głowy kule dla rybek. Ostatnio miałem nawet klienta który chciał kupić kulę to delikatnie mu zacząłem wyjaśniać dlaczego nie wolno tego robić.Później koleś mi powiedział że o tym wie i też toczy walkę z tym procederem a z kuli zrobi sobie małego Holendra który stanie u niego w sypialni:)
Takich ludzi powinno być więcej....
A poza tym przyniósł mi zdjęcie kuli którą użądził i szczerze mówiąc chyba sam sobie coś takiego zrobię bo wygląda bardzo estetycznie i atrakcyjnie, a i rybek się nie męczy:):):):)
Ja dziś byłem w zolu i taki ok 20 letni gośc kupił sobie akwarium 20 litrowe. Facet sie pytał czy to na kotnik a on potwierdził. Facet sie zapytał co będzie rozmnażał, a tamtem mu odpowiedział że bocje bbłaaahaahaha :lol: a facet powiedział że uuuuu to ciężka sprawa. No i tamten wszystko kupił pompke grzałke itd. Potem sie pytałem czemu mu nie powiedział że sie nie da ich rozmnożyć, on mi odpowiedział że "nie obchodzi go co on będzie rozmnażać powiedział że jak dla niego to może mnożyć w nim nawed dinozaury. Heehehe. chce rozmnożyć bocje to niech se rozmnaża i tyle. A jak nie wie że bocji sie nie da rozmnożyć to widać jaki z niego hodowca. Pewnie nawed nic o tych rybach nie czytał."
No i tak facet zarobił a tamten niech sobie prubuje heeheh az mi sie go szkoda zrobiło hehehe. W pewnym sensie to facet ma racje bo przyjdzie jeden z drugim jakiś przygłupek co sie na niczym nie zna i udaje mądrzejszego od sprzedawcy. To skoro on taki mądry no to sami wiecie.
Szkoda gadać.
Pozdrawiam :wink:
Cytat: KomandosJa dziś byłem w zolu i taki ok 20 letni gośc kupił sobie akwarium 20 litrowe. Facet sie pytał czy to na kotnik a on potwierdził. Facet sie zapytał co będzie rozmnażał, a tamtem mu odpowiedział że bocje bbłaaahaahaha :lol: a facet powiedział że uuuuu to ciężka sprawa. No i tamten wszystko kupił pompke grzałke itd. Potem sie pytałem czemu mu nie powiedział że sie nie da ich rozmnożyć, on mi odpowiedział że "nie obchodzi go co on będzie rozmnażać powiedział że jak dla niego to może mnożyć w nim nawed dinozaury. Heehehe. chce rozmnożyć bocje to niech se rozmnaża i tyle. A jak nie wie że bocji sie nie da rozmnożyć to widać jaki z niego hodowca. Pewnie nawed nic o tych rybach nie czytał."
No i tak facet zarobił a tamten niech sobie prubuje heeheh az mi sie go szkoda zrobiło hehehe. W pewnym sensie to facet ma racje bo przyjdzie jeden z drugim jakiś przygłupek co sie na niczym nie zna i udaje mądrzejszego od sprzedawcy. To skoro on taki mądry no to sami wiecie.
Szkoda gadać.
Pozdrawiam :wink:
Szczerze mówiąc, na miejscu tego sprzedawcy postąpiłbym podobnie :wink:
CytatSzczerze mówiąc, na miejscu tego sprzedawcy postąpiłbym podobnie
O.K. Mała symulacja nr1
1.) facet sprzedał mu baniaczek i wyposażenie.
2.) Nie powiedział mu że bocji się nie rozmnaża
3.) Za parę dni klient czyta jakąś książkę na temat bocji aby cośtam i dowiaduje się że bocji nie można rozmnożyć w akwa.
4.) Jak myślicie, czy przyjdzie do sklepu gdzie go nie doinformowano a gdzie wydał praktycznie bez celu kupe kasy?
Symulacja nr 2
1.) klient chce rozmnozyć bocje
2.) Sprz. mówi ze to nie możliwe w akwa
3.) Doradza rozmnażanie czegoś innego.
4.)Klient jest zadowolony bo nie męczył się na próżno z bocjami, i zaczyna ufać sprzedawcy który mu dobrze doradził.
5.) Klient przychodzi jeszcze raz a sprzedawca zarobi więcej.
SPRZEDAWCY!!!!!!!!!! - Zysk jednorazowy to nie zysk a strata potencjalnego stałego klienta:)
on i tak ma kupe kasy. żaden sklep zoologiczny do niego nie podskoczy.
a tamten jak sie dowie że bocji sie nie rozmnoży to sam sie natnie na własną głupotę. Bo najpierw sie myśli i kombinuje co i jak a dopiero potem działać.
Sprzedawca miał rację według mnie.
Właściwie to @rti ma rację
Dodane po głębokim przemyśleniu: :wink:
Sprzedawca powie - nie rozmnożysz bocji. A taki "mądrala-cwaniak" na to: a właśnie że rozmnoże! nie wiem co kombinujesz ale sie nie dam i rozmnoże. I potem będzie przychodził i się awanturował że sie nie chcą rozmnażać i że to na pewno wina sprzedawcy.
Niestety ale to też jest realna sytuacja.
Cytaton i tak ma kupe kasy.
Nawet jeśli tak jest, ale będzie postępował z klientami tak jak dotąd to nie wróżę mu długiej przyszłości:)
poza tym chodzi aby ryby miały jak najlepsze warunki a nie o to czy sprzedawca czy klient ma racje. a sprzedawca ma obowiazek poinformowania i udzielenia rzetelnej informacji klientowi na dany temat tak aby ten uniknął zbednych problemów.
masz bonzo racje.ale ilu jest sprzedawcow ktorzy otwieraja sklepy po to zeby zarobic a z drugiej strony ilu akwarystow od siedmiu bolesci ktorzy maja niby akwaria i niby trzymaja te rybki.takie elwirki.i niemaja zielonego pojecia oboje co sie dzieje w akwarium.chyba z lenistwa albo braku lektory na ten temat.bo nie kazdy pewnie ma internet w domu.
Cytat: Bonzopoza tym chodzi aby ryby miały jak najlepsze warunki a nie o to czy sprzedawca czy klient ma racje. a sprzedawca ma obowiazek poinformowania i udzielenia rzetelnej informacji klientowi na dany temat tak aby ten uniknął zbednych problemów.
tak ale czy tamten gość zapytał sie sprzedawcy?? wcale sie nie pytał. to jego wina.
Nawed jesli klijent przyjdzie z pretensjami to co to sprzedawcy wina. jego wina bo sie nie dopytał. A może pewien sprzedawca (nie muwie o tym o którym muwimy) by nie wiedział że bocji sie nie da rozmnożyć.
Cytat: @rtiCytaton i tak ma kupe kasy.
Nawet jeśli tak jest, ale będzie postępował z klientami tak jak dotąd to nie wróżę mu długiej przyszłości:)
Chłopie wszyscy z zambrowa sie do niego schodzą bo muwią że to najleprzy sklep. Ma pełno zaprzyjaźnionych klijentów.
CytatA może pewien sprzedawca (nie muwie o tym o którym muwimy) by nie wiedział że bocji sie nie da rozmnożyć.
To jaki z niego sprzedawca co?
To właśnie sprzedawca ma informować klientów a nie na odwrót.
I właśnie tak jest i będzie w moim sklepie.Właśnie po to są książki i inni akwaryści żeby uzyskać podstawowe informacje o rybach które się sprzedaje i przekazywać je klientom.
To i ja coś dorzuce o głupocie sprzedawców. Zrobiłem sobie dziś rajd po sklepach zoo w moim mieście - a jest ich trochę:) i w jednym z nich w dużym akwarium widzę obok kiryśników czarnoplamych kiryski. Prawdopodobnie lamparcie (corydoras trilineatus), duże sztuki takie z 5 cm. Z ciekawości spytałem o cenę i usłyszałem : "Kiryśniki??" NIe, kiryski - mówię "Kiryski są nie do sprzedania, BO TAKICH KIRYSKÓW NIE MA :) :) Nie chciałem już pytać co w takim razie pływa w akwarium, tylko wyszedłem dusząc sie ze śmiechu.
sprzedawcy to glupki z regoly-zamienialem niedawno brzanki na ameki i jedna wypadla ofermie na podloge betonowa z ponad metra a on- ups!na szczescie to mocne ryby bo nawet sladu nie bylo.a on dalej nosi te ryby przez dwa metry bo nie mial gdzie kubka z workiem postawic.nawet nie znal ich nazwy. inny nie wiedzial ze kolcobrzuchy jedza slimaki i zdziwil sie jak mu powiedzialem ze maja zeby.kiedys go spytalem co tu taka woda zielona a on ze chyba faktycznie filtr wysiadl-a zbiornik ze skalarami i pielegnicami z rok jak pamietam je tam trzyma razem. naprawde pelno jest takich ktorzy chca miec jakis interes a nie hodowac rybki i jeszcze znac sie na tym.
:lol: :lol: :lol: hehehe naprawde wy opowiadacie niesłychane historie.
Az nie chce mi sie wierzyć że tacy ludzie zakładają sklepy zoologiczne lub są w nim pracownikami. No ja wychowałem sie w takim mieście gdzie naprawde wierzcie nie wierzcie nie ma takich sprzedawców. Wszystko to wyuczone itd. chociaż przyznam że nie wiedzą tyle co ja (ech nie przechwalając sie) oni muwią że doswiatczenie wiele robi i dlatego wiem niektóre rzeczy których oni nie wiedzą. A jeśli już czegos sprzedawca nie wie np. poszedłem i zapytałem sie dlaczego włoski na roślinkach rosną itd. (to zaprzyjaźniony sklep) więc on mi odpowiedział że nie będzie mi nic muwić bo nie wie bo nie ma takiego doswiatczenia, a jak coś źle powie to nie chce puźniej ponosic za to odpowiedzialności.
UF to tyle :D już nie palce od pisania bolą :wink: Pozdro.
eee no bez urazy w Zamrowie nie ma chyba za duzo sklepow zoo.pozyjesz to jeszcze sie zdziwisz co za ludziska sa.
A tak z ciekawości zpytam z kąd wiesz że w zambrowie jest mało sklepów zoo :?: Byłeś kiedyś u nas?? :wink: Powiem ci bo pewnie dokładnie nie wiesz ile ich jest. Jest ich 5. w tym 1 bardzo bardzo dobry(zaprzyjaźniony)
drugi troszke gorszy trzeci taki w miarę a czwarty i piąty jest troszke na niższym poziomie.
Cytateee no bez urazy w Zamrowie nie ma chyba za duzo sklepow zoo.pozyjesz to jeszcze sie zdziwisz co za ludziska sa.
A uwierz mi jest ich bardzo wielu:)
Nie trzeba nawet specjalnie szukać:)
Podam może przykład:)
Posiadam roślinkę której nazwy nie znam niestety
(http://www.zooakwa.republika.pl/pliki/akwaria/akwa002.jpg)
Poszedłem do największego sklepu w trójmieście i widzę że mają tych roślin pod dostatkiem:) Pytam się więc o nazwę a pan sprzedawca pyta się o nią swoją koleżankę. Ta odpowiada bez namysłu że to ""
Salobelinea sp..Zapisała mi to nawet na karteczce!! Cały happy przychodzę do domciu i już chcę na forum pisać posta z nazwą ale coś mnie tknęło żeby zprawdzić drugi człon nazwy "sp." i o dziwo taka roślinka wogule nie ma prawa istnieć ponieważ w necie o niej ani śladu !!!!
Tak więc wnioskuję że ów pani sprzedawczyni nazywa tak wszystkie roślinki których nazw nie zna...
I jak tu się o coś zapytać?!
A ja Wam powiem, że w całym Szczecinie nie dostaniecie zbrojnika niebieskiego ;) Oczywiście glonojadów od groma :D Zapewne będzie drobnym szczegółem, że 99% z tych glonojadów to właśnie zbrojnik niebieski :D Najśmieszniejsze jest jeszcze to, że w większości sklepów zapewniają mnie, że zbrojniki te są bardzo rzadkie (co z tego, że kilkadziesiąt pływa właśnie w sklepie :) ) i bardzo drogie (aż 5-10 zł :) ). Po prostu idzie paść ze śmiechu. Nie rozumiem ludzi, którzy się nie znają na czymś, a zgrywają wielkich znawców i się bezwiednie kompromitują.
a może to zbrojniki kolumbijskie.
ale chyba mi sie wierzyć nie chce :D
to świadczy o tym jakich głąbów przyjmuje właściciel sklepu.
mówimy tylko o sklepach gdzie sprzedawcy wprowadzają klentów w błąd albo po prostu wyciągają z nich kasę....
Ale nie możemy zapominać że też są sklepy, gdzie obsługa jest naprawdę profesjonalna.
I tych właśnie trzeba się 3mać :)
bylem komandos nie raz w zamrowie bo jestem z bialegostoku gdzie zreszta tez nie ma dobrego sklepu.oprocz obslugi razi mnie najbardziej jeszcze to ze chore rybki umieraja czasem i nikogo to nie obchodzi co sie dzieje z nimi -ktos je zje czy nie?nawet jak sa to duze sztuki.
fajnie a już myślałem że tylko jestem na forum z tych okolic.
witaj rodaku :D hehe.
Byłem nie raz w Białymstoku i nie mogłem znaleźć sklepu zoologicznego, ale szukałem szukałem zupełnie w ciemno i znalazłem. Kupywałem tam pyszczaki, były tańsze niż te co u nas, wogule wszystko było tańsze.
Był to mały sklep obsługiwany przez dwie panie i musze przyznać że troche sie znały bowiem kiedy poprosiłem o pyszczaka to pani zaczeła mi tłumaczyć jakie to są rybki i z jakiego jeziora pochodzą itd. ja jej odpowiedziałem że ja to wiem itd. Może miałem szczęśćie że na nich trafiłem.
Kafarski musze ci przyznać że jest u nas taki sklep w którym nie wiedzą co to spirulina. Zapytałem się czy jest a sprzedawczyni odpowiedziała "a co to takiego? my takiego czegos nie sprowadzamy itd" zajżałem na pułkę a tam stało pudełko spiruliny dla małych rybek :lol: :lol: heh
@rti, roślina, o której piszesz to Bolbidis. Natomiast odnośnie nazwy którą podała Ci pani w sklepie (nie wiem czy nazwa jest poprawna bo nie kojarzę) to powinieneś ją zinterpretować następująco:
Salobelinea sp
Salobelinea species (w skrócie Salobelinea sp.), co oznacza że dany egzemplarz przynależy do rodzaju Salobelinea, ale identyfikacja gatunku do którego przynależy jest bądź niemożliwa, bądź po prostu osoba która posługuje się tą nazwą, nie zna gatunku do którego roślina przynależy, a jedynie rodzaj.
chyba Bolbitis
Salobelinea
ok Lukas ale w niecie nie ma nawet wzmianki o rodzinie roślin pod wyżej wymienioną nazwą.
Możliwe że się pomyliła gdy mi ją zapisywała....
Poza tym Lukas to nie jest Bolbidis Pomimo tego iż jest bardzo podobna ale jest inna struktura liścia i całej gałązki. Przejżałem zdjęcia roślin z tej rodziny w 2 wyszukiwarkach i nic nie pasuje :(
Tak przy okazji jak będziesz w Gd. to zajżyj do "Madisona"...
To właśnie tam mają te rośliny
Dzięki za pomoc:)
Pozdrawiam
Jeszcze raz o "kiryskach których nie ma". Zaprzyjaźniony sprzedawca mi obiecał że dziś przywieżie takie kiryski "których nie ma' i - nie przywiózł. Skomentował to tak : "Na całej giełdzie nie było - TY WIESZ TAKICH KIRYSKÓW CHYBA RZECZYWIŚCIE NIE MA":) Uśmialiśmy sie obaj z tego do rozpuku:)
Będąc nie tak dawno w Warszawie zrobiłem przegląd sklepów zoologicznych - sprzedawczyni (oczywiście, blondynka - z całym szacunkiem dla wszystkich blondynek) z jednego takiego sklepu w Tesco wykazała się nie lada brakiem litości - ale nie dla ryb, tylko dla mnie :wink: Zapytałem ją:
- Czy są raki?
- Chyba są, zaraz sprawdzę - i poszła sprawdzić - nie, nie ma, ale były niedawno.
- Jaki to był gatunek?
- Gatunek... ale ja nie wiem o co chodzi - zrobiła minę niewiniątka - no, takie zielonkawe były...
Może to nic takiego, ale rozwaliło mnie :lol: Szybko podziękowałem, wyszedłem i roześmiałem się dopiero na zewnątrz. Można jeszcze od biedy zrozumieć u sprzedawców, że nie wiedzą czegoś o mniej lub bardziej znanych stworzeniach, rybach, jakie warunki im trzeba zapewnić - ale żeby nie znać pojęcia "gatunek"? :?
Widzisz, większość sprzedawców się nie zna na tym po prostu. W takim Tesco masz właściciela i zatrudnia on studentów itp. za marne pieniądze. Ma pewnie jedną osobę, która wie cokolwiek, ale obsługuje ona np. kilka jego sklepów. Z tą sytuacją spotkałem się kilkakrotnie u siebie. Jednym słowem - pretensje do sprzedawców może są i uzasadnione, ale często to nie ich wina.
Cytat: mdramskiJednym słowem - pretensje do sprzedawców może są i uzasadnione, ale często to nie ich wina.
a niby czyja? jak się wykonuje jakąś pracę, to wypadałoby robić ją uczciwie, zwłaszcza że nie każdy klient ma się znać na towarze który kupuje - po to ymyślono przecież instrukcje obsługi. Wracając do rybek... Idąc do sklepu ZOO oczekuję, że sprzedawca ma jakie takie pojęcie (nie wymagam, aby był specjalistą). Sam kupiłem dla bojownika mojego syna akwa 25 l i zaraziłem się bakcylem zwanym Rybką. To właśnie zielony lub nieuczciwy sprzedawca wcisnął mi 4 małe gurami do tego akwarium (a chciał sprzedać ich 6, ale coś mnie tknęło)... Rybki są przepiękne, tylko akwa za małe :(:(:( ale tego dowiedziałem się w innym, całkiem przyzwoitym sklepie. BTW, ktoś pisał o sklepie zoo w Tesco, jak te swoje gurami kupiłem w Carrefurze, więc nikomu nie polecam kupoiwania czegokolwiek w hipermarketach...
Powiedz to człowiekowi, który naprawdę jest w potrzebie i cieszy się, że dostał tą pracę w zoologu, bo inaczej jadłby ziemniaki z mlekiem... A swoją drogą klient też powinien wiedzieć co kupuje. Ta zasada obowiązuje obie strony.
Problem polega na tym, że sprzedawca nie musi wszystkiego wiedzieć. I jeśli nie wie, to nie powinien wciskać kitu. Lepiej niech powie, że nie wie i spróbuje poszukać tej informacji. Do takich ludzi nie mam pretensji. A co innego jak ktoś świadomie kłamie...
Cytat: mdramskiPowiedz to człowiekowi, który naprawdę jest w potrzebie i cieszy się, że dostał tą pracę w zoologu, bo inaczej jadłby ziemniaki z mlekiem... A swoją drogą klient też powinien wiedzieć co kupuje. Ta zasada obowiązuje obie strony.
Problem polega na tym, że sprzedawca nie musi wszystkiego wiedzieć. I jeśli nie wie, to nie powinien wciskać kitu. Lepiej niech powie, że nie wie i spróbuje poszukać tej informacji. Do takich ludzi nie mam pretensji. A co innego jak ktoś świadomie kłamie...
Co innego nie wiedzieć czegoś nt. danego gatunku, co innego nie znać tego pojęcia. Moje pretensje brzmią może jak gniew jakiegoś "znawcy", ale cóż... :wink:
Cytat: mdramski(...) A swoją drogą klient też powinien wiedzieć co kupuje. Ta zasada obowiązuje obie strony.(...)
:roll: Hmmm.....Polemiował bym. Jeśli ktoś prowadzi warzywniak to zna się na warzywach, jeśli sprzedaje komputery to jest znawcą komputerów, jeśli prowadzi warsztat to wie jak się naprawia samochody. To chyba rozumie się samo przez się ,że jeśli ktoś sprzedaje ryby to powinien się na nich znać.
A klient powinien dowiedzieć się co kupuje od sprzedawcy. Jest to jedno z podstawowych praw konsumenckich. A świadome wprowadzanie klienta w błąd jest karalne.
Nie bardzo rozumiem czemu istnieje takie społeczne przyzwolenie na to by żywe ryby ozdobne były sprzedawane przez osoby, które nie mają o tym pojęcia. Gdyby sprawa dotyczyła komputerów, części samochodowych czy (nie daj Boże) leków, myślę, że wyglądałoby to inaczej.
A ja powiem Wam szczerze, że jeszcze nie widziałem na oczy sklepu w którym sprzedawca na wszystkim się zna. Po prostu takiego nie ma, bo to niemożliwe. Ważne, aby umieć znaleźć stosowne informacje, a nie udawać najmądrzejszego i się kompromitować.
Niestety błędnie oczekujecie, że sprzedawca w każdym sklepie zoologicznym udzieli Wam bezbłędnej i rzetelnej informacji. Stąd takie tematy jak ten. Oczywiście są wyjątki i należy się z tego cieszyć, ale niestety każdy chce zarobić, bo po prostu z czegoś żyć musi. A to czy nam rybka zdechnie, to już mało kogo obchodzi i nie ma się czemu dziwić. Dlatego uważam, że to głównie zadanie klienta - wiedzieć czego się chce. Jeśli się nie wie - pytać, obecnie jest tyle źródeł informacji, że nie sposób ich nie zweryfikować.
Temat ten to porażka. Ludzie skarżą sie zę oszukał ich sprzedawca w sklepie a sami są idiotami. Lecą do sklepu i kupują coś co im się podoba a nawet nie mają pojecia jakie mają wymagania dane ryby.
Wczoraj byłam w Kłodzku w poszukiwaniu otosków.Na ulicy Okrzei jest sklep zoo to co tam zobaczyłam trudno opisać :roll: .Owszem były dwa otoski ale w akwarium pływało mnustwo padłych rybek a kiedy zaglądłam wyżej w rogu pływały białe już trupki.Wyglądało to ochydnie a facet siedział sobie spokojnie na zapleczu.Pani nie wiedziała nawet o co pytam.
O rany z kąd się biorą tacy ludzie!Dla mnie każda ryka to maleństwo zależne całkowicie odemnie więc muszę i CHCĘ o nie dbać.A dla takiego dupka :twisted: to kolejne 2.50.
To macie tu jeszcze jeden przykład:
Znajomy mojego taty kupił akwarium urządził i przyszedł czas na zarybianie.
Poszedł do zeologika i poprosił o jakieś łagodne ryby do 80 litrowego akwarium.
Wiecie z czym wrócił??
Z faktycznie spokojnymi rybami z jednym tylko wyjątkiem:
były nim trzy pyszczaki!! Przecież to ryby malawi a sprzedawca zapewniał że to łatworozmnażające się i spokojne ryby!!
[/b]
Przecież np. pseudotropheus saluosi są łagodne. Pyszczak pyszczakowi nierówny. Inna sprawa, że trzyma się je w haremach i nie w 80 litrach...
ja już jakiś cas temu przestałem kupować w marketowych sklepach. bo z nich najczęsciej można jakieś paskudztwo przytargać.
w wawie najczęsciej odwiedzam discus zoo. to już nawet nie sklep, to salon akwarystyczny. i obsługa kompetentna.
Dobra, przyznaję się, jestem ZŁĄ SPRZEDAWCZYNIĄ Z ZOOLOGA. Na dodatek w markecie. Po 10 min tłumaczenia jednej pani klientce na czym polega hodowla bojownika - wymiękłam - ona UPARŁA się na 3L kulę. Wymiękałam za każdym razem, kiedy ludzie mówili "i tak za 2 miesiące zdechną" i kupowali sumy rekinie. Znam się również na kocich, psich i króliczych karmach i nie tylko :) Jem ziemniaki z mlekiem, ale one mi smakują :)
Ciężko jest mieć pojęcie za 750pln/mies...
:wink:
I tu jest druga strona medalu... Choć raczej czepiamy się tutaj tych, co celowo wprowadzają klienta w błąd, a dotyczy częściej właścicieli tych sklepów niż samych sprzedawców. Takie sytuacje będą jednak miały miejsce, dopóki klienci nie zmądrzeją niestety... Jak ja widzę zaniedbania w sklepie, to już nawet nie dyskutuję, tylko po prostu nic tam nie kupuję.
Klienci nie zmądrzeją, dopóki nie przestaną być prani przez media (rybki w kuli z reklamy itp.)
Właściciele zoologów mają dość wyidealizowane pojęcie o sprzedaży: wszystko, nieważne jakim kosztem.
Są wyjątki :) na szczęście.
Zaniedbania? Hmm... Nie znam.
Dlatego właśnie po to m.in. istnieje to forum ;) Parę osób już tu nawróciliśmy :) Wszystkich chyba jednak nie da rady... :(