|
Tytuł: Skalar - martwica płetw Wiadomość wysłana przez: iro1979 Wrzesień 10, 2012, 10:15:46 2 dni temu zachorował mi 1 skalar na martwicę płetw. Wydaje się, że choroba nie postępuje. Problem dotyczy płetwy grzbietowej, nie jest w pełni przezroczysta i końcówka 2-3 mm zrobiła się oklapnięta - jakby zwiędła. Rybka nie robi sobie z tego problemu normalnie się zachowuje i ma apetyt. Jakie są szanse, że choroba sama ustąpi? Co się stanie ze zwiędniętą częścią płetwy - odpadnie i odrośnie czy zostanie taka zwiędnięta?
Akwarium 200l podmiany co około 1,5 tygodnia 40l. ph 7 lub twardość w stopniach niemieckich 10-10,5 jeśli wierzyć PWK i informacjom z ich strony - testów nie robiłem. Obsada, 2 skalary, 2 ramirezy, 2 drewniaki, 16 neonów, 7 rodostomusów, gipiceps, 4 kiryski panda. temperatura 24-26 C - właściwie 25,5 C bo już się nie waha. Temperatura podana z termometra, na grzałce ustawione 22C - wierze bardziej termometrowi bo termostat na grzałce pewnie trudniej ustawić w fazie produkcji niż wyskalować odpowiednio termometr. Patrzyłem ma kilka termometrów w sklepie zanim kupiłem i temperatura była jednakowa na wszystkich. Filtrowanie filtrem wewnętrznym gąbkowym Atman do zbiorników 200-400L. Gąbka duża z dużymi oczkami. Woda czysta, klarowna. Kondycja pozostałych ryb idealna. Oświetlenie 2x30W Rybka przyjmuje głównie pokarm żywy (ochotka, rozwielitka) dostaje też pokarm wieloskładnikowy w płatkach. Dzisiaj zakupiłem też wodzienia i doniczkowca. Podejrzewam, że zakupiłem go chorego bez objawów bo rybka jest świeża. Edit: Choroba postępowała powoli, ale postępowała, wiedziałem jak to się skończy jak nie zareaguję, zajęła 2 miecze z płetwy ogonowej i zaczęła zajmować dolną płetwę. Poczytałem to tu to tam. Chemii nie stosowałem bo kosztowała ponad 20zł, a jej skuteczność pewnie nie jest 100%. Postąpiłem inwazyjnie, gdyż znalazłem info, że zaleca się odcięcie chorej części płetwy i że można dodać trochę soli niejodowanej by zabić drobnoustroje. Dodałem 2 łyżki stołowe do baniaka 200L. Bardzo się bałem, że padnie cała obsada od soli więc rozrobiłem sól w kubeczku i dodawałem po łyżce na wylot wody z filtra (w pogotowiu stało prawie 50L odstanej wody). Rybka zwalczyła chyba chorobę, a płetwy zaczynają odrastać. Piszę bo nie uzyskałem pomocy, a może komuś się przyda ta informacja. Rybka głównie przyjmuje pokarm żywy (wodzień - już 3 torebki kupiłem) i dzisiaj idę kupić więcej. Tytuł: Odp: Skalar - martwica płetw Wiadomość wysłana przez: iro1979 Grudzień 11, 2012, 18:22:40 Jak już nie ma płetwy to jest za późno, możesz spróbować solą niejodowana jak opisałem w poście wyżej, ale jestem prawie pewny, że padnie. Choroba jest zbyt zaawansowana.
PS: Skalar żyje do tej pory - wszystkie płetwy odrosły, teraz to duży okaz zdrowia. Tytuł: Odp: Skalar - martwica płetw Wiadomość wysłana przez: Paaaula300 Grudzień 13, 2012, 15:55:51 mój glonojad jest chory też ma problem z pletwami jednej już nie ma I jak tam Zuziu? Trzyma się rybka? :) Tytuł: Odp: Skalar - martwica płetw Wiadomość wysłana przez: matikii77 Grudzień 14, 2012, 11:44:06 Mój mieczyk też ostatnio choruje :( nie wiem co to może być ...
Tytuł: Odp: Skalar - martwica płetw Wiadomość wysłana przez: martynikk77 Grudzień 16, 2012, 12:15:21 Martwica to bardzo nieciakawa choroba ... straciłem przez nią kilka rybek
Tytuł: Odp: Skalar - martwica płetw Wiadomość wysłana przez: Anielka84 Grudzień 17, 2012, 16:45:18 Autor mówi, że nie stosował chemii, bo za droga. Ja się wykosztowałam zawsze na wszystko, bo nawet jeżeli nie ma 100% skuteczności, to zawsze jest to jakieś działanie w sprawie, prawda?
Tytuł: Odp: Skalar - martwica płetw Wiadomość wysłana przez: iro1979 Grudzień 17, 2012, 17:51:20 Chemię jak najbardziej polecam - lekarstwa to podstawa. Jednak po przeliczeniu kosztów leków minimum 20zł, a ilości chorych ryb (1sztuka warta 7zł) i niepewności w 100% skuteczności leku postanowiłem szukać alternatywy. Gdyby mi rybek chorowało 5 to bym się nie zastanawiał nad kupnem lekarstw.
|