Nie wiem czy można zaliczyć to do chorób,ale nie wiedziałam gdzie to wsadzić bo niezwykle rzadko bywam na forum.Gdy wróciłam wróciłam ze sklepu poszłąm sprawdzić stan akwarium (mój jeden z gupików ma coś nie tak z płetwą piersiową i pływa trochę przechylony na bok ) i tu przeżyłam szok .A mianowicie z paszczy welonki wystawał ogon i tu dostałam chwilowego zawału i myślałam że welkonka pożera mi tego chorego gupika.Zaczełam go ratować ale po podejściu do rybki zobaczyłam ze to nie gupik ,ale kirys .Złotą rybkę wziełlam na rękę i próbowałam go wyciągnąć ,nie ciagnełam mocno z obawy o obie ryby.Gdy przyjżałąm się bliżej zobaczyłam ze płetwa kirysa przebiła policzek ryby i tym samym zakotwiczyła się w niej .Wtedy wpuściłam ją z powrotem do akwarium w obawie że coś jej rozerwe. Może nie zrobilam wszystkiego jak należy ,ale to było w przypływie szoku i emocji ... swoją drogą wiem jakim sposobem niektóre rybki mi znikały.
_____________________________________
obsada:
-4 gupiki
-glonojad
-2 kirysy
-welon ( były 2,ale jeden zdechł jakieś pół roku temu ,nie miejcie do mnie pretensji że mam złą obsade ,za mało miejsca ,ale ja zajmowałm sie chodowlą gupików,al welony dostałm w prezencie ,którego sama nie wybierałam .Poza tym rybki mi szkoda bo się do niej przywiązałam bo mam ją wiecej niż rok..
Ps: postaram się jak najszybciej foty ryby
Ma za swoje łakome rybsko ;), to taki mechanizm obronny kirysów, działa to na zasadzie haczyka. Trza wyciągnąć welona i odhaczyć kirysa. W teorii proste w praktyce niekoniecznie. Pamiętaj, jak wyłowisz welona by brać go do zwilżonej ręki.
powodzenia
zdięć jednak nie wstawiłąm bo były bardzo niewyraźne (robione komórką) i dziękuje za odpowiedź
I jak udało się uratować rybki?
Nie wiem czemu, ale jak pierwszy raz przeczytałem pierwszy post tego wątku to przypomniało mi się rozwiązanie problemu głodnych i bezdomnych: "niech głodni zjedzą bezdomnych".
Też jestem ciekaw jak się sprawa skończyła ?
Pozdrawiam, R.