Witam chwilowo.
W moim akwa bez zmian, trzy pawice i już 30cm gibbicepsy.
Początkiem tamtego tygodnia poszłam do sklepu po żywe słonecznice jako pokarm niezwykle lubiany przez pielęgnice.
Wyszłam z wiaderkiem a w nim samiec ok. 28cm pielęgnicy cytrynowej, miałam do wyboru, albo wziąść albo żeby tam padł. Pierwszy raz w życiu widziałam złamaną psychicznie rybe które chciała paść mimo całkowitego zdrowia.
Pływa toto teraz u mnie wraz ze stadkiem 5 sztuk karasi jako pokarm (mają sie świetnie i o dziwo wspaniale czyszczą żwir i zjadają glony)
Jezeli ktos by chciał takowego samczyka to dajcie znać po 15-20 lipca, wtedy może będe mieć już łącze ;)
Ewentualnie szukam samiczki dla niego.
No to się tobie fajnie trafiło :wink: Bo pielęgnica cytrynowa nie jest brzydką rybką a w mojej okolicy prawie wogóle nie mozna jej spotkac w sklepie. No ale rzeczywiscie jest problem bo nie ma sensu jej samej hodowac.
No i stało sie :)
Cytrynek razem z samiczką pawiooką pojechał do Kielc. Przyszły opiekun pofatygował się aż do mnie :)
Pawiczka będzie żyła z kawalerem w 720l. Cytrynek powędrował do towarzystwa papuziego w 395l.
uff lżej mi na duszy :D
Cieszę się z pomyślnego zakończenia. Jednocześnie trzymam kciuki za jak najszybszy powrót Twej akwarystycznej praktyki :)
Brawo ! wiedziałem że kiedyś Ci się uda oddać rybki do dobrego domu! poprostu wystarczy bardzo chcieć a nie jak co niektórzy usypiają ryby jak im nie pasi coś... Pozdrawiam