Zastanawiam się, czy zmniejszając NO
3 nie powiększysz plagi nitek. Może masz za duże stężenie mikro w stosunku do makro i dlatego rośliny nic nie pobierają, a nitki szaleją. Nie wiem co u Ciebie pływa w szkiełku i jak zniesie przedawkowanie NO
3 ale skoro już walczysz dwa miesiące to dwa tygodnie nie zrobią różnicy. Ja bym mocno zwiększył NO
3, świecił normalnie pełnym światłem i dość dobrze gazował. Jeżeli rośliny będą dobrze rosły a wraz z nimi nitki to dalej lał bym azot bez mikro, a gdy nitki zaczną się cofać to wtedy zacząłbym stopniowo zmniejszać azot i stopniowo zaczął podawać mikro. Lub nawet mikro dopiero wtedy gdy nitki znikną. Przy przedawkowaniu azotu rośliny mogą tracić kolor ale po podaniu mikro powinny wrócić do normy.
Mam eksperymentalne szkiełko, gdzie prowadzę obserwacje. Są tam tylko rośliny i glony

bez jakichkolwiek zwierzaków. Jakiś czas temu, oczywiście eksperymentalnie bardzo mocno przedawkowałem potas. W dwa dni pojawiły się glony, po tygodniu była już plaga. Przede wszystkim nitki. Rośliny stanęły. Testy podały mi, iż NO
3 = 0, a KH wyszło dużo większe niż GH. Czyli twardość węglanowa jest wyższa od ogólnej, dzieje się tak gdy w wodzie występują w dużej ilości: węglan sodu i węglan potasu. U mnie za dużo potasu, azot całkowicie wchłonięty. Podanie makro i EC spowodowało nagły wzrost roślin. Zauważalny gołym okiem już po dobie - dwóch. Nitki przyhamowały, po 4 dniach znowu zastój w roślinach i rosną nitki. Testy i okazuje się, że NO
3 = 0. Podaje drugi raz makro. Sytuacja się powtarza, rośliny szaleją nitki stopują. Po czwartym podaniu makro, nitki zdecydowanie się cofnęły, a rośliny w dalszym ciągu ładnie rosną.